Recenzja# Aliens : Colonial Marines (Xbox 360)

game-picture-banner

Najgorsza gra roku, totalny gniot, niegrywalne ścierwo i sh!t jakich mało.

Najgorsza gra roku, totalny gniot, niegrywalne ścierwo i sh!t jakich mało. Te i wiele innych wyrażeń leciało w kierunku recenzowanego tytułu. Pytanie tylko, czy to ocena zagorzałych fanów? Czy też graczy, którzy chcą po prostu dobrej strzelanki w odpowiedniej kwocie. Po ograniu całości mam wrażenie, że to taka gamingowa Grażyna Żarko, z której drwi cały internet, ale w sumie jak się tak zastanowi to robi się trochę głupio.

Aliens-Colonial-Marines-PS3

To nie jest rewelacyjna gra!

Nie jest moim zdaniem również tak złą grą jak opisują ja wszyscy. Jednak nim przejdę do konkretów muszę zaznaczyć, że trylogia Obcego jest mi zupełnie  obca (?) i same ksenomorfy są mi znane tylko jako element popkultury i główny wróg predatora. Tak więc jeżeli jesteś zagorzałym fanem tego uniwersum i uważasz, że będzie tobie przeszkadzać moje „olewackie” podejście do tematu to możesz poszukać ciekawszych tekstów na blogu. Skoro wyjaśniliśmy sobie to i owo  to przejdźmy do samej gry. Ta już od początku wita nas klimatycznym rozwinięciem fabuły, w którym dowiadujemy się, że wraz z innymi Marines jesteśmy wysłani na misję ratunkową w poszukiwaniu Ripley. W związku z tym, ze nic mi to nie mówi to niezbyt brnąłem w fabułę, bardziej traktowałem ją jako miły dodatek do całości. Nawet jeśli znasz trylogie Aliens to podejrzewam, że cała fabuła nie wrzuci do twojej głowy nic nowego wartego uwagi , no poza faktem przywrócenia do życia jednej z filmowych postaci o czym można się dowiedzieć wszem i wobec w sieci przy okazji czytania innych tekstów na temat A:CM.  To w zasadzie tyle co powinniśmy wiedzieć, wszelkie przerywniki pojawiające się po wstępie są nudne i bez polotu. Przy całej grze wypadają na prawdę słabo. Biorąc pod uwagę również ich graficzny aspekt. Twarze postaci są plastikowe i nijak nie przypominają normalnych facjat ludzkich. Nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie fakt, że ten tryb graficzny utrudnia identyfikacje jednej osoby od drugiej przez co nasza postać ginie gdzieś w całej tej historii jeszcze bardziej.

EDG233.h_aliens.old6_

No dobra, ale jak gra!?

Na szczęście wygląda zdecydowanie lepiej niż nudne wstawki nakreślające fabułę. Dominująca ciemność dodaje całości mroku, a pojawiający się obcy mimo szablonowego oskryptowania za pierwszym razem potrafią nieźle przestraszyć. Ksenomorfy wyglądają rewelacyjnie w każdej formie, problem w tym, że czasami sposób w jaki ich dostrzeżemy nie jest tym zamierzonym efektem. Potwory próbując zajść nas niezauważone cierpią na bugi przenikania. Tak więc stojąc na stalowej kratce nie widzimy całego „słodkiego potwora”, a tylko jego ogon, który nie powinien się tam znaleźć. Jest to jednak sytuacją do przeżycia i jeśli tylko nie staramy się znaleźć wszystkich niedociągnięć to można to wybaczyć. W nagrodę za naszą łaskawość zaatakują nas przeróżne odmiany tych stworów, ale nie tylko oni… Przyjdzie nam również walczyć z ludźmi. Dlaczego? To wytłumaczy wam fabuła, która mimo swoich słabości ma prześwity świetnych prób nieznudzenia gracza walką. Co prawda sposób w jaki zachowują się ludzcy przeciwnicy pozostawia wiele do życzenia, ale mam wrażenie, że zamysł był taki by przedstawić tą różnice pomiędzy ludzkimi przeciwnikami a szybkimi i przebiegłymi Aliensami.

2741426733ACM_Crusher_Charge-copy

A trudna ta gra?

Powiem szczerze, początki były dość ciężkie, żeby nie powiedzieć irytujace. Wszystko z czasem się zmieniło za sprawą rosnących umiejętności postaci. Ilość zabitych przeciwników przekłada się na podwyższenie rangi naszej postaci co za tym idzie dostępu do lepszego arsenału i lepszej wytrzymałości na obrażenia. Całość jest poważnie odczuwalna i doskonale się sprawdza. Masz poczucie, że wchodzisz do gry jako żółtodziób, który ginie w pierwszym starciu od ataku i z chwili na chwile stajesz się coraz bardziej doświadczony w boju. Lokacje wcale nie pomagają w walce, niby jakiś system osłon w tej grze jest. Ale bardziej atakujesz na przysłowiowego czuja, niż próbujesz uniknąć walki. Na szczęście ilość broni jest na tyle duża ,że chęci do rozwalania wszystkiego rosną z chwili na chwile. Chwila ta jest całkiem przyzwoita czasowo od 6 do 7 godzin idealnie komponuje się z tym co można wyciągnąć z całej gry.

20130212093819

Podsumowując…

Niektórzy odwiedzający bloga mogą stwierdzić, że jestem pewnego rodzaju Don Kichotem, który dla zasady mówi, ze coś jest dobre i inni się mylą. Ale kurcze! Ta gra poważnie mi się podobała! Mimo kiepskiej fabuły, niedoróbek i innych wytykanych wad. Na obecną chwile zachęca również cena w granicach 40 zł za nówkę. Jeśli w świąteczny czas nie masz w co grać? To wyluzuj się przy tanim i mimo wszelkich głosów, całkiem znośnym tytułem.

Moja ocena?

4/5

One response to “Recenzja# Aliens : Colonial Marines (Xbox 360)

  1. grałem dawno temu w Aliens vs. Predator, całkiem przyjemna strzelanka. O ile mnie pamięć nie myli to w trybie fabularnym był tam epizod, w którym strzelało się także do ludzi (podczas ucieczki z nieprzyjaznej bazy). Generalnie, gra lepsza niż film😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s