Wszyscy dajmy sobie spokój.

lag

Kolejny zwykły dzień przywitał nas wiadomością o zamknięciu kolejnego projektu. Lag to pismo, które stawiało głównie na teksty mające na celu dotrzeć do czytelnika myślącego i podzielić się swoim patrzeniem na temat gier i elektronicznej rozrywki. Niestety, pismo to doczekało się tylko dwóch numerów i na tym poprzestanie kończąc swoje istnienie. Nie to jednak spowodowało we mnie impuls do napisania kolejnych linijek na Gram od Rana. Co takiego? O tym poniżej.

Nowa marka? Daj pan spokój.

Komentarze pod  newsem na polygamia.pl w większości dały  tylko do myślenia. Nie ze względu na swoją merytoryczną wyczerpalność, a raczej  głównie z racji nie przemyślanych wypocin w stylu ” tworzenie nowej marki to porywanie się z motyką na słońce” lub ” jaki sens ma powstawanie nowych serwisów o grach i czasopism o tej tematyce.” Gdy czytasz coś takiego masz w głowie pewien obraz dyktatorskich robotów, które słuchają tylko jedynie słusznych poglądów, a wszelkie nowe spojrzenia niszczą, nim te jeszcze urodzą się w głowie przyszłego twórcy. Jak więc ktoś ma wejść na Polski rynek z nowym dobrym pomysłem? Jak ktoś tworzący stronę lub pismo o ciekawej tematyce ma szanse choćby chcieć? W jaki sposób ma choć cień szansy, że jego starania zostaną docenione. Niestety, jeśli o szansach mowa to z tym jest na prawdę ciężko. Głownie ze względu na dwa czynniki.

Co? Pieniądze!?

Internet na przestrzeni lat przyzwyczaił nas, że newsy, felietony i wszystko inne mamy za darmo. Nie płacąc nic chcemy coraz lepszej treści. Nawet jeśli autor strony poświęca jej cały swój wolny czas i sam wydaje swoje ciężko zarobione pieniądze na prąd, utrzymanie strony, sprzęt itp. Zawsze znajdzie się ktoś, a nawet więcej niż jedna osoba, która jest znawcą od wszystkiego. Taką stronę prowadziła by lepiej, filmy na yt byłyby 100 razy  ciekawsze i wszystko byłoby tak dobre jak neony w Las Vegas.  Takich przykładów jest multum, a objawienie takiej zawiści objawia się dwojako. Najgorzej mają wszelcy redaktorzy branży gier. Tych zawsze męczy się o najmniejszy błąd, przeklejanie newsów z zagranicznych serwisów, błędy, własne zdanie pod zarzutem brania pieniędzy. A przecież ten kto bierze za coś pieniądze nie ma do tego prawa. Takie przykłady można znaleźć na wcześniej wspomnianej polygamii. Tam ilość wylewanej żółci jest tak absurdalnie wysoka, że ja już dawno przestałbym pisać gdyby pod wpisami znajdowały się takie komentarze. Drugim przykładem ogólnej niechęci jest sponsorowanie blogerów i innych ludzi tej branży. Jak śmieszne jest gadanie, że ktoś się sprzedał. W większości tego typu sformułowania kierowane są przez ludzi, którzy nie zdobyli jeszcze średniego wykształcenia lub osoby najzwyczajniej w świecie zazdrosne. Ilu z nich odmówiłoby współpracy jakiejś firmie dzięki której będziemy mogli się rozwijać? Oczywiście, istotna jest obiektywność mimo sponsorów. Jednak to rozmowa z innej beczki.

To tutaj jest jakieś takie mało profesjonalne i inne niż wszystkie.

Załóżmy, że  mamy dumnego Pana X i jego założenia o stworzeniu nowego serwisu dla graczy, fanatyków retro, figurek, czegokolwiek nowego. Nie jest to jednak takie proste, gdyż nasz bohater postanowił poświęcić całości tylko swój czas bez większych kosztów. Nie stoi za nim wielka firma łącząca różne portale taka jak Agora. Już na starcie będzie miał trudno. Z jednej strony będzię tworzył nową markę do której musi przekonać wszystkich, że  jest odpowiednim miejscem do spędzenia tu wolnego czasu. Z drugiej gdy już zdobędzie pewną rzesze czytelników będzie musiał się zmagać z negatywnymi komentarzami i porównaniami do profesjonalnych marek z którymi na dobrą sprawę nie powinien być równany. Ciężko jest dogodzić dzisiejszemu czytelnikowi internetu. Ogrom możliwości daje nam duże pole do popisu, ale z biegiem czasu społeczność internetowa przycina skrzydła każdemu nowemu zapaleńcowi. Nie trzeba daleko szukać! Przez dwa lata istnienia bloga gramodrana zamknięto już dwie świetne strony internetowe.  Z różnych względów, braku odpowiednich statystyk, nierentowności, niewystarczającego zaangażowania współtwórców itp.  Jednak głównym czynnikiem są internauci. Czasem zbyt zamknięci na nowości, z przyzwyczajeniami, kompleksami zachodnich serwisów.

Podsumowując

Powiem szczerze, że dziwnym trafem jeszcze nie dałem za wygraną. Pewne założenia się zmieniły wraz z moimi zmianami w życiu, które są dla mnie priorytetem finansowym by spełniać plany i pasje. Bardzo cenie sobie to miejsce. Właśnie za to, że mam pewne poczucie stałych czytelników. To poczucie, że mimo tej generacyjnej przepaści między obecnymi graczami, a tym co mnie kręci wciąż bez trudu można wymienić zdanie w komentarzach. Oczywiście jak każdy chciałbym móc rozwijać Gram od Rana jak tylko się da. Wymaga to jednak pieniędzy, większego zaangażowania i wielu innych czynników, których ja w obecnej chwili dać nie mogę.  Według społeczności internetowej nie powinienem nawet zaczynać czegokolwiek i próbować mówić o swoich poglądach growych i pasjach. Takich miejsc jest wiele, nikogo to nie interesuje itp. Nie wierze jednak, że chęć tworzenia dobrych rzeczy jest słabsza od takiego biadolenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s