SZLAMOWE RECENZJE# ROBOCOP 2 (PEGASUS, OCEAN/DATA EAST 1990)

robo

Ogarnięty zewsząd informacjami dotyczącymi nowej wersji Robocopa postanowiłem nieco powspominać. Ten blaszany, futurystyczny policjant był jedną z moich ulubionych postaci w czasach dzieciństwa. Nostalgiczny nastrój sprawił, że zajrzałem do swojej małej kupki „pegazusowych” gier i sięgnąłem po Robocopa 2 – jedną z wielu gier na licencji, które ukazały się poczciwą konsolę Nintendo.

Po odpaleniu dyskietki powitała mnie piękna, klimatyczna muzyka, która dawała wrażenie, że mam do czynienia z tytułem z wyższej półki. Nie inaczej było w przypadku początkowego menu. Animacja strzelającego stróża przyszłości w dalszym ciągu robi wielkie wrażenie. Po wciśnięciu start przechodzimy przez krótkie wprowadzenie. Na próżno tu jednak szukać czegoś w rodzaju cut scenki. Twórcy zakładają, że gracz widział film i jedyne, na co można liczyć, to tekstowy zarys zbliżającej się misji. Fabuła gry jest prosta – musimy zwalczyć plagę rozprowadzanego narkotyku o nazwie „nuke” za którą stoi niejaki Cain – groźny i nieobliczalny przestępca, z którym gracz będzie się musiał oczywiście zmierzyć na końcu przygody.

xxs

Przechodzimy do gry i pierwsze co widzimy, to dobrze rozrysowani wrogowie i nasz bohater. Zresztą w późniejszych etapach do oprawy graficznej i dźwiękowej również nie można się przyczepić. Trafiamy w takie miejsca jak fabryka „nuke”, podziemia czy ulice Detroit. To byłby świetny tytuł, gdyby nie kilka spraw, które nie do końca pozwalają się cieszyć rozgrywką.

Nasz Robocop drwi sobie z zasad fizyki. Sterując postacią mamy wrażenie ociężałości. Jednak już po chwili dostrzegamy jak nasz protagonista ślizga się po asfalcie niczym krążek hokejowy na lodzie. Takie działanie postaci powoduje częste powtarzanie poziomu z powodu wyśliźnięciu się z platformy w przepaść. Kolejnym absurdem rozgrywki jest bezpośredni atak. O ile nasz bohater dobrze radzi sobie ze strzelaniem, tak w sytuacji gdy przyjdzie uporać się z wrogiem podczas walki wręcz wydaje się zupełnie bezradny. Dopiero po kilkukrotnym wciśnięciu klawisza na padzie udaje się odeprzeć wroga. Jednak jest już wtedy za późno z racji sporej utraty życia. To nie koniec.

Kolejnym absurdem są plansze strzelnicze, które zmuszają nas do sterowania celownikiem w celu likwidacji podobizn przestępców. Gdyby te poziomy były opcjonalne i wykorzystywały pistolet, to nie byłoby problemu. Niestety, ktoś wpadł na genialny pomysł, że pełnić one będą funkcje zastępującą bossów. Takim sposobem nie raz przyjdzie się trudzić graczowi, by opanować tę niełatwą sztukę i niezdarnie sterować nieprzystosowanym do takich poziomów krzyżakiem pada. Jeżeli próba się nie powiedzie to, z nerwem na twarzy, przyjdzie zacząć grę od początku poprzedniego poziomu i tak w kółko. Sprawę na szczęście ratuje opcja continue, która wydaje się niezbędna z powodu długości gry i wysokiego poziomu trudności. Jeśli jednak mocno przymkniemy oczy na te niedoróbki i zaciśniemy zęby to można dostrzec kilka ciekawych rozwiązań.

Robocop 2 to nie gra, którą można przejść biegnąc do przodu i nie łapać wszystkich znajdziek. Za każdą misję jesteśmy rozliczani pod kątem zwalczania przestępczości w mieście i usuwania „nuke” z lokacji. Jeżeli nasze działania nie osiągną wymaganego progu procentowego przyjdzie nam zacząć poziom od początku. Warto również wspomnieć o ratowaniu zakładników, którzy są porozmieszczani w różnych, niekiedy trudno dostępnych miejscach. Każdy pominięty zakładnik wpływa na nasze statystyki końcowe i skuteczność. Takie podsumowania mogą wydawać się denerwujące, ale sam byłem zdziwiony jak mocno mogą one pochłonąć i skłonić do wykonania wszystkiego na sto procent.

robocop_6

Po ukończonej grze wciąż mam mieszane uczucia. Z jednej strony to świetne lokacje, grafika, dźwięk i gra w pełni oddająca klimat wspomnień z mojego dzieciństwa. Z drugiej zaś nie jestem pewien, czy każdy gracz ma w sobie tyle samozaparcia, by dostrzec wszystko co najlepsze w tym tytule. W związku z tym dużym dylematem wyjątkowo pozostawię Robocopa 2 bez oceny końcowej.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s