RECENZJA# WII MINI

mininmini

Jeśli jest się wielką firmą to nikomu nie trzeba tłumaczyć swoich decyzji. Jedni uważają, że wiesz co robisz, bo jesteś już długi czas na rynku, a inni stukają się w głowę z niedowierzaniem pytając „po co?”. Nintendo powoli staje się specjalistą w tworzeniu mieszanych uczuć wśród fanów i obserwatorów branży. Najpierw w przypadku opisywanej poniżej Wii Mini, a kilka chwil później z okazji premiery Nintendo 2ds.

Najpierw Kanada.

Kiedy dotarła do mnie zeszłoroczna wiadomość o tym, że Wii Mini ma pojawić się tylko w Kanadzie byłem mocno rozczarowany. Nie ze względu na okrojoną funkcjonalność konsoli, ale na brak tego modelu na europejskim rynku. Odetchnąłem z ulgą kiedy to w listopadzie tego roku internet obiegła informacja, że Wii Mini można już dostać w Polsce. Cena allegro mocno odstraszała. 450 zł jak na budżetową wersje była zbyt zaporowa i stwierdziłem „poczekam”. No i się doczekałem kupując swój egzemplarz za 150 zł i zdając sobie sprawę z tego, że cena za tą konsole za moment wzrośnie i może stać się pewnym obiektem westchnień kolekcjonerów, ale od początku.

mini 012

Rozpakowanie

Paczka dotarła do moich rąk. Uradowany otworzyłem mały karton, w którym było jeszcze mniejsze pudełko. Ujrzałem bardzo fajną stylową grafikę i nie myśląc wiele otworzyłem całość w poszukiwaniu konsoli. Jest! Małe czarno-czerwone pudełko, które designem przypomina retro konsole. Całość jest faktycznie niewielka, ale w porównaniu z w Wii nie różnica nie urywa głowy.Czytając o tym modelu spotkałem się wielokrotnie jakoby Wii Mini było stworzone z tanich materiałów i sprawia wrażenie nietrwałego i łamliwego. W rzeczywistości jest inaczej. Całość jest pokryta matową, chropowatą powierzchnią jaką można spotkać choćby w Nintendo Dsi. Jednak czas na dokładniejszy opis różnic.

Różnice

Na pierwszy rzut oka można dostrzec kilka. Zmienił się sposób wkładania płyty na podobny do tego w PS2. Zmniejszono ilość USB w konsoli, zlikwidowano czytnik SD i kompatybilność z Gamecube usuwając przy tym wszystkie porty. Nowej wersji Wii nie podłączymy również do internetu co zdecydowanie tłumaczy brak czytnika SD. O ile całość konsoli budzi uczucie dopracowania, to już o oprogramowaniu nie można powiedzieć tego samego. Po włączeniu sprzętu mamy do czynienia z tym samym, ale okrojonym softem. Jest on jednak okrojony na szybko. Do dyspozycji oddano nam mnóstwo „kanałów”, których i tak nie zapełnimy bez połączenia z internetem, nie spotkałem też opcji kontroli rodzicielskiej, ale w zamian za to otrzymujemy automatyczne wyłączenie sprzętu w określonym czasie. Prawda, że okrojono wiele? Nie dziwmy się jednak. 99$ to nie wygórowana cena za to co oferuje ta BUDŻETOWA WERSJA.

Brać, czy nie brać?

Jeżeli masz już Wii i nie zbierasz konsol nie bierz, ale jeśli cierpisz na chorobę „zbierz je wszystkie” to nawet się nie zastanawiaj. Wii Mini to piękny kawałek plastiku dający dużo radości i w dobrej cenie może służyć przez lata.

W tekście nie został uwzględniony dodatek w postaci Wii Remote Plus i „gruszki”. Nie kupiłem ich w zestawie i postanowiłem o nich nie wspominać.

One response to “RECENZJA# WII MINI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s