Gracz- subkultura?

sub

Kila razy w tygodniu mój koniec dnia nadchodzi wraz z wyprawą nocnym autobusem do domu. Pewnie jak każdemu, tak i mi zdarza się obserwować ludzi. W co są ubrani, o czym rozmawiają itp. Nie mieszkam w żadnym wielkim mieście i tym bardziej akcenty, które chciałbym „wyłapywać” są dość rzadkim zjawiskiem. Nie mogę jednak powiedzieć, że takowych nie ma. Mowa o czymś w rodzaju wyznawania subkultury growej. Czy gracz może być kandydatem do przynależności tak jak ma to miejsce w muzyce i innych dziedzinach? Czy raczej nie ma na to zapotrzebowania?

 Z jednej strony tak, a z drugiej strony nie.

 Tak, bo gry zaczęły być tak mocno popularne jak filmy, czy muzyka. W latach 90 bez trudu można było znaleźć kogoś w koszulce z ulubionego filmu,lub facjatą artysty. Dlaczego więc nie miałoby tak być i w tym przypadku. Przecież GTA V reklamowane było nawet na autobusach i wielkich budynkach, także samo to pokazuje nam już, że nie ma mowy o pominięciu tej sfery i traktowaniu jej jako coś mniej wartego uwagi. Druga strona medalu jest bardzo prosta. O ile wcześniej wymienione składniki kultury już się zadomowiły w naszym kraju, o tyle gry jeszcze nie. Tak więc noszenie koszulki z Ezio do pracy lub gdziekolwiek indziej może być dla niektórych wstydem. Jeśli masz powyżej 30 roku życia to wykonując taki manewr możesz być odebrany jako „dzieciuch” i nie jest to fikcja literacka.

 Po cholerę mi t-shirt z gry, lub inny growy gadżet?

 Tak na poważnie? Po nic. Odnoszenie się z tym jest czystym i dla wielu, nie potrzebnym wyborem. To tak jak z ulubionymi spodniami. Jeden takie ma, inny nie, a i jeden i drugi w spodniach chodzi🙂 Wszystko spowodowane jest tym, że gracz to nie jeden sklasyfikowany typ człowieka. Nie wyróżnia go nic prócz to, że gra w gry. Może być w życiu prywatnym np. księdzem, prezesem wielkiej korporacji, uczniem gimnazjum. Kim chcę i to właśnie jest ten główny powód dla którego bycie graczem nie może wiązać z przypisaniem pod subkulturę. Z drugiej jednak strony bije się z myślami pisząc ten tekst. Być może dlatego, że sam uwielbiam koszulki z superherosami, grami itp. i jakoś tak najnormalniej w świecie lubię być reprezentantem tego co jest moją pasją. (Tak wiem, że przy pracy wymagającej ode mnie „mundurka” będę musiał swój ulubiony ubiór zakryć.)

 Koniec tekstu

Pamiętajcie, jeśli jeździcie w autobusach, ktoś was obserwuje:)

9 responses to “Gracz- subkultura?

  1. „Tak więc noszenie koszulki z Ezio do pracy lub gdziekolwiek indziej może być dla niektórych wstydem. Jeśli masz powyżej 30 roku życia to wykonując taki manewr możesz być odebrany jako „dzieciuch” i nie jest to fikcja literacka.”

    Żeby tak pomyśleć, trzeba mieć mocno ograniczony horyzont. Także fak it. Poza tym gry są już delece nie-niszowe. Także i jednostek ograniczonych jest jakby mniej.

    „Wszystko spowodowane jest tym, że gracz to nie jeden sklasyfikowany typ człowieka. Nie wyróżnia go nic prócz to, że gra w gry. Może być w życiu prywatnym np. księdzem, prezesem wielkiej korporacji, uczniem gimnazjum. Kim chcę i to właśnie jest ten główny powód dla którego bycie graczem nie może wiązać z przypisaniem pod subkulturę.”

    Że hę? Bycie zaliczanym do jednej grupy społecznej w żaden sposób nie wyklucza cię z innej. No bo czy hiphopowiec nie mógłby być księdzem, a metalowiec dentystą? Wszystko jest kwestią kryterium. Jeżeli będziesz chciał widzieć w graczach subkulturę, to ją zobaczysz.

    • Niestety tych „ograniczonych” wciąż jest wielu. Jest to pewien nawyk myśleniowy, który nie jest możliwy do wywalenia z głów np. wielu starszych ludzi. To już w nich wrosło komiks,gry, figurki = dzieci. A facet jak już ma więcej niż 20 lat to najlepiej rodzine zakładać, a nie głupoty w głowie:P

      Co do drugiego cytatu. Chodzi mi bardziej o takie ogólne kryterium. Nie nazwiemy ludzi chodzących w okularach subkulturą, bo to za mało. W końcu subkultura to posiadanie również jakiś idei, a co za idee może mieć gracz i czy warto podpinać idee pod dziedzine stricte rozrywkową. Po takiej wymianie zdań mam poczucie, że właśnie teraz tekst powinienem rozwinąć:P To właśnie lubię w tych dyskusjach pod przemyśleniami. Dzięki za obszerną analizę😀

    • Ta, ja chyba już wolę być starodziecinny niż zpierdzieleć. Gdzieś kiedyś usłyszałem że dziecinni ludzie, to tacy, którzy potrafią być szczęśliwi bez względu na wiek, czy jakoś tak. Sam już nie raz słyszałem że powinienem wyrosnąć z gier i innych „pierdół”, ale ja te pierdoły kocham i są częścią mojego życia, proste😀

    • „Że hę? Bycie zaliczanym do jednej grupy społecznej w żaden sposób nie wyklucza cię z innej. No bo czy hiphopowiec nie mógłby być księdzem, a metalowiec dentystą?”

      Raczej się nie mogę zgodzić. Punk nie będzie w tym samym czasie skinem, tak samo metalowiec, hipster nie będzie metalowcem a cioty nie będą hiphopowcami (przynajmniej nie oficjalnie). Natomiast każdy z nich może być dentystą, bo dentyści to nie żadna subkultura.🙂

      „Żeby tak pomyśleć, trzeba mieć mocno ograniczony horyzont. Także fak it. Poza tym gry są już delece nie-niszowe. Także i jednostek ograniczonych jest jakby mniej.”

      To idź w takiej koszulce do kościoła:

      to nie chodzi o ograniczony horyzont tylko o sam fakt, reprezentowania pewnej klasy, ja akurat do kościoła nie chodzę i miałby głęboko w dupie gdybym chodził co ma na sobie ubrane, ktoś kto stoi obok mnie ale inni ludzie nie, konserwatywnie wychowani (skoro chodzą do kościoła) raczej automatycznie zaklasyfikują Cię z niesmakiem do bandy debili. Tak samo przy innych okazjach, pokazałbyś się na ślubie ubrany w szerokie spodnie i bluzę z kapturem? Nie wspominając już, że w krótkich spodenkach nie wpuszczą Cię do większości synagog, kościołów, klubów nocnych, muzeów i masy innych miejsc.

      Żebyśmy się dobrze zrozumieli, sam mam koszulki z gier i w nich chodzę i mam w nosie co ludzie sobie myślą, bo prawda jest taka, że koszulkę z MASS EFFECT albo logo Wiedźmina pozna co 40ta osoba (dla innych to po prostu jakiś tam obrazek na koszulce) ale trzeba też pamiętać o pewnych zasadach wynikających z kultury osobistej i dobrego wychowania. Po prostu nie wszędzie dany typ ubioru pasuje i tyle.

      • „Raczej się nie mogę zgodzić. Punk nie będzie w tym samym czasie skinem, tak samo metalowiec, hipster nie będzie metalowcem a cioty nie będą hiphopowcami (przynajmniej nie oficjalnie). Natomiast każdy z nich może być dentystą, bo dentyści to nie żadna subkultura. :)”

        Wszystko zależy od tego jakie kryteria wydzielenia grupy przyjmiesz. Jeżeli będą wzajemnie wykluczające się, to jest oczywiste że jednostki nie przypiszesz do takich grup. Fajnie to widać, gdy rozrysowałbyś sobie społeczeństwo i grupy i podgrupy w koła. Jedne będą zawierać się w sobie (nie ma innej opcji), inne będą się stykać częściowo, z kolei jeszcze inne będą od siebie oddalone.

        Co do dentystów, nawiązałem jedynie do tezy z tekstu. Metalowiec może być dentystą? Może. Gracz też.

        A co do koszulki i pójścia do kościoła. Najechałeś na konwenanse. A czy metalowiec nie mógłby się ubrać np. w śnieżnobiałą koszulę? Czy to znaczy, że przestałby być metalowcem? No nie kurde. Przecież ja też nie mam samych koszulek z grami, czy ulubionymi postaciami z filmów. Zresztą, później sam robisz sobie szach-mat całej wypowiedzi pisząc:

        „trzeba też pamiętać o pewnych zasadach wynikających z kultury osobistej i dobrego wychowania.”

        No racja.

      • Wiesz, nie chcę chyba z Tobą polemizować bo trochę szkoda mi czasu, zacząłeś dobrze, przyjemnie się czytało a potem chyba Cię trochę poniosło i wyjeżdżasz mi z jakimiś „szachami i matami”.
        Ale niech będzie:

        „Wszystko zależy od tego jakie kryteria wydzielenia grupy przyjmiesz. Jeżeli będą wzajemnie wykluczające się, to jest oczywiste że jednostki nie przypiszesz do takich grup.”

        Jednostka to nie grupa, jednostka to nie subkultura, jednostka może być reprezentantem subkultury ale subkultura nie może sama w sobie reprezentować jednostki. A tutaj zgodnie z Twoim tokiem rozumowania w powyższym cytacie, raz jeszcze „Wszystko zależy od tego jakie kryteria wydzielenia grupy przyjmiesz.” – to nie JA MAM PRZYJMOWAĆ bo nie wymyślam nowego świata, piszemy o subkulturach w świecie, w którym wszyscy żyjemy, wobec powyższego kryteria wydzielenia grup serwuje społeczeństwo jako większość przyjęta, w takim świecie i w świetle powyższych ustaleń, moja wcześniejsza wypowiedź jest jak najbardziej słuszna, chociaż w kontraście z Twoją, ale spójrz jednak wzajemnie się nie wykluczająca prawda? Rysowanie kółek, dzielenie na grupy, stary, fajne na lekcji psychologii społecznej, w życiu tak skuteczne jak statystyka. Prosty przykład z Twojej wypowiedzi „Metalowiec w białej koszuli” – kolor tu nie ma znaczenia (bo dyskutujemy o wzorach na koszulkach a nie kolorze) ale gdyby już zagorzały fanatyk DIMMU BORGIR ubrał sobie koszulkę z Jezusem albo twardy uliczny raper z napisem „Policja jest fajna”, to niestety, przestałby być zagorzałym metalowcem/ulicznikiem na wszystkich płaszczyznach, moralnej (sam dla siebie gwałcąc podstawowe elementy reprezentowanej przez siebie i przyjętej jako własna subkultury), wewnątrz społecznej (kumple metale raczej nie przybiją mu piątki za odwagę), społecznej z punktu widzenia innych religii jako manifestacja (najczęściej niechętnie widziana) swoich przekonań i zwyczajnej społeczności ogólnej też bo 90% ludzi widząc na ulicy chłopa z Jezusem nieważne jak byłaby wierząca i tak nie pomyśli O TO NA PEWNO METAL IDZIE tylko sklasyfikuje go jako chodzące dziwadło albo zwykłego debila i tak dalej i tak dalej. Więc odnosząc się do Twojej wypowiedzi, TAK metalowiec w białej koszuli nadal będzie metalowcem ale metalowiec w koszulce z Jezusem już nim nie będzie tak samo jak ulicznik w koszulce gloryfikującej policję. Generalnie niechaj każdy myśli sobie co chce, to tylko kawałeczek chromolonej bawełny, dla mnie bez różnicy co tam sobie ktoś nosi na koszulce dopóki nie zajeżdża od niego gnojowicą. A na marginesie dodam, że w tekście nie ma żadnej tezy a już na pewno nie takiej o graczach będących dentystami.

        A tak w ogóle to nie ma innych tematów tylko będziemy się tak przekomarzać o kawałek szmaty?😀
        Ja bym to podsumował tak, istnieją większości i mniejszości społeczne w każdym jednym miejscu, każde z nich rządzą się podobnymi prawami ale są różnie przestrzegane w różnych częściach kraju, dla przykładu faceci w kaloszach mogą być normalnym widokiem w Warszawie, w Krakowie będą się z nich śmiali. Więc pozwólmy wszyscy wszystkim żyć po swojemu i basta, będzie spokój.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s