Czego powinno się współczuć dzisiejszemu graczowi.

Sad_Heavy_Weapons_Guy_by_Coeco

Mimo ogrywania „100 letnich” tytułów wciąż obserwuje to co dzieje się w obecnych czasach na poletku branży growej. Jestem tym mocno zaniepokojony i zastanawiam się jak mocno rozwinie się kilka sytuacji które tak mną wstrząsają. Nie, nie będzie już po raz enty gadania o cyfrowej dystrybucji. Pora sięgnąć po coś co jest równie ważne.

Niedzielni gracze-niezdecydowanie branży.

To co każdy z nas zdążył zapewne już zauważyć to trend (mam nadzieje chwilowy) na casualowego gracza. Ten czas nastał wraz z przyjściem gier na smartfony i tablety, nastał w momencie gdy te popierdółkowate gry zaczęły odnosić sukcesy i przynosić zyski. Ludzie kupują, interes się kręci i wszystko jasne. No właśnie nie do końca. Możemy dostrzec już teraz, że spekulanci i specjaliści mówiący o tym jak Takie gry podbiją rynek mocno się mylili. To proste. W moim odczuciu wygląda to następująco. Fakt jest taki i nikt tego faktu nie próbuje negować. Angry Birds sprzedało się w totalnych nakładach. Stało się też marką samą w sobie z racji licencji na napoje gazowane, zabawki, ciuchy itp. Tak mocno uwierzono w ten sukces , że wypuszczono wersje pudełkowe. Wszystko to jest fajne i zrozumiałe. Skoro się udało to ciągnijmy ten worek pieniędzy. Jednak ile gier na te platformy odniosły taki sam sukces? Być może kilka, jednak trudno tu mówić o mocnych osiągach, a już na pewno nie o takich jakie życzyli by sobie tego twórcy. Spowodowane jest to tym, że niedzielny gracz który to dopadł się do Wściekłych Ptaków wcale nie podąża za trendami i nie szpera w poszukiwaniu kolejnej dobrej gry za kilka dolarów. Jemu wystarczy ta jedna, te kilka bo gra raz na kiedy. Jeżeli więc ktoś twierdził, że rynek dużych gier się wyczerpał to jest w błędzie. Do tego błędu twórcy przyznają się wielokrotnie w momencie gdy kolejny raz czytamy ” kolejny wielki tytuł na isprzęt/android”. Do kogo jest skierowana ta gra? Do gracza z krwi i kości? Nie sądzę. Bo gracz core-owy nie chcę grać na tablecie, bo zna pada i połączenie myszy z klawiaturą. Wracając jednak do wtopy marketingowej. Niestety podam za przykład swoją ulubioną firmę. Nintendo wypuszczając Wii przedstawiało tą konsole jako sprzęt i frajdę dla całej rodziny. W momencie wyjścia wii u sprzedaż nie jest zadowalająca… jest tragiczna. Wszystko przez to, że ich początkowo główny target Wii nie wie po co tak na prawdę ma zmieniać sprzęt na Wii U skoro gra i tak tylko raz na kiedy i to w pełni zrozumiałe. Warto więc się zdecydować na co dana firma chcę postawić, bo jak widać konsole przestają służyć tylko do grania, a gracze chcą głównie grać ( to jednak na inny tekst).

Gry Indie

Wybaczcie, zdaje sobie sprawę, że jest zapewne wielu takowych co te gry wielbią. Nie ma się co dziwić ponieważ z tego środowiska wyskakuje masa świetnych gier. Pytanie tylko, czy nieco nie ma się dosyć szumu wokół tego? W dzisiejszych czasach twórca dobrego Indie rośnie do miana gwiazdy rocka i media growe są albo oburzone, albo zaskoczone jakąś tam wypowiedzią. Pozwólcie , że wam przypomnę jak to się wszystko zaczęło. Wszystko zaczęło się od domowych wypieków programistycznych, demosceny, liczyło się to co ktoś zaprezentował i co udało mu się wyciągnąć i stworzyć na danym sprzęcie. Jak wygląda to teraz? Powstaje masa firm zajmująca się głównie produkcjami niezależnymi, jak firmy to i pieniądze zbierane na „kopniakach na start” no i jesteśmy zalewani masą składanek z właśnie takimi produkcjami. Co mnie wkurza? To, że mam poczucie kolejnego dużego „ssania” rynku. Indie chwyciło więc doją temat, powoli przestaje to mieć cokolwiek wspólnego z początkowym założeniem, a i rewolucyjność w tytułach tego typu może się kiedyś skończyć.

Ceny gier

Ta rzecz boli mnie najbardziej. 250 zł za grę w momencie premiery. No Boże! Za co jedni ludzie katują tak graczy. Oto drogi graczu co możesz kupić za 250 zł

1.Nintendo ds lite (używany)

2.Nintendo ds classic (używany) 150 zł i jakaś gra:)

3.Używane PSP

4.PS2

5. Wiele więcej…

To tylko próba uświadomienia tego jak drogie są te gry. Najgorsze jest jednak to, że w naszym pięknym kraju trudno o inną cene. Wszyscy w końcu muszą zarobić. Dystrybutor, importer itp. Dziwne tylko, że zarobki wciąż nie dają w tym kraju takiego zrozumienia jakim współczesny gracz musi obdarzyć ulubioną firmę konsolową. Owszem można poczekać na przeceny lub kupić używkę, ale czasem trudno bo przecież wszyscy o tym mówią!

Jeżeli przeszedłeś drogi czytelniku przez soczysty stek subiektywnych treści to gratuluje. Zdobywasz trofeum gramodrana. Do odbioru po zostawieniu komentarza!

24 responses to “Czego powinno się współczuć dzisiejszemu graczowi.

  1. Ceny gier są dla mnie przeszkodą nie do przeskoczenia. Na szczęście gram na komputerze, na którym i tak bym nie odpalił nowości, więc ten problem niejako mnie nie dotyka w jakiś drastyczny sposób.

    W „Angry Birds” nie grałem i nie mam zamiaru, podobnie gry niezależne, nie bardzo mam czas na pilne śledzenie tego rynku.

    Czekam na trofeum.

  2. Bardzo pesymistyczna wizja. Osobiście nie uważam, żeby casuale źle wpływali na rynek. Wielu casuali bowiem ma szansę sięgnąć głębiej w temat i pokochać więcej gier. Co do Angry Birds nigdy nie rozumiałam i nie zrozumiem chyba fenomenu strzelania ptakiem w chybotliwe konstrukcje, ale raczej nie mam prawa do wytykania nikogo palcem – pierwsze gry, w które grałam (ten a pegasusa np.) były równie nieskomplikowane. Co do gier indie, to jest z nimi tak samo jak z grami dużych wydawców – jest dużo śmieci, ale jest dużo perełek. Fakt, dla którego niezależne produkcje są coraz bardziej rozchwytywane, to często większa złożoność fabuły, bądź skomplikowanie zagadek logicznych. Innymi słowy sława gier indie polega na tym, że oferują często o wiele więcej przeżyć niż gry od wielkich
    deweloperów. Ja bardzo lubię wiele produkcji niezależnych i trochę boli mnie taki naskok na nie.
    Ceny gier są kwestią problematyczną, ale jak już wiadomo – ja jestem zwolennikiem tańszych wersji cyfrowych.

    • Nie starałem się wcale na nie naskakiwać, bić casuali ani nic w tym stylu. Przy zamyśle casualowym miałem na myśli pytanie „czy nie boisz się w którymś momencie, że core przestanie być głównym targetem konsol i pc?”. Tak jak przy grach indie w mojej głowie siedziało coś na kształt zdania ” indie są świetne, tylko wiele firm się pod to podczepia i zamiast dostać 100 dobrych tytułów dostajemy 100 złych bo indie jest „w modzie” i się sprzeda.” Rozumiem zalety indie i to co oferuje. Doceniam je, bo ono docenia to co dały nam właśnie „pegazusy” i inne konsole. Prostotę z dobrą fabułą i np 8bitową grafiką. Tekst ten jest być może nieco narzekający, ale jak już wszyscy wiedzą czytający tego bloga powstaje zawsze kolejny z zaletami:)

      • Wiadomo, każdy tak ma, że musi ponarzekać. Dlatego ja nawet nie tykam tematu konsol nowej generacji na swoim blogu😉
        Co do indie dobrze mieć swoich sprawdzonych twórców, z reguły nie zawodzą.
        A jeżeli chodzi o casualowców, to myślę, że prędzej mogą stać się targetem twórców konsolowych. Opieram to założenie na obserwacji moich znajomych. Częściej zdarza się właśnie, że osoby grające „niedzielnie” rzucają się na playstation (głównie) niż na pecety. Ale znów – może być to moja zakrzywiona wizja🙂

  3. Bardzo ciekawy tekst. Istniała do niedawna teoria, że niedzielniaki pograją sobie w te swoje Wściekłe Ptaszyska, a po jakimś czasie kupią kolejną podobną produkcją – rzecz jasna, czasem się to zdarza, ale oprócz kilku wielkich hitów, większość małych, prostych gier dociera do niewielkiej grupy odbiorców (z drugiej strony, koszt ich produkcji jest tak tani, że zwykle się to opłaca). No i dalsza część teorii – mówiło się, że tacy niedzielni gracze, w końcu zechcą zagrać w coś większego, poważniejszego. Że polubią gry, nauczą się czerpać z ich przyjemność (tu też różne kinecty itd. wchodzą). Jak jest w rzeczywistości, wszyscy wiemy. W każualach nie siedzi aż tak dużo pieniędzy. Dlatego również nie wierzę, że „prawdziwe, wielkie” produkcje kiedykolwiek znikną z rynku. Zwyczajnie za dużo osób gra na poważnie, by do czegoś takiego doszło.
    Co do cen, było nawet ostatnie porównanie, ile obywatele różnych krajów muszą godzin pracować, by sobie pozwolić na nową grę – oczywiście byliśmy na końcu stawki.
    Wybaczcie chaotyczny wywód, ale trochę mi Słońce przygrzało😛

  4. Jestem wieloletnim graczem i przyznam, że nie mam problemu z cenami gier. Faktycznie są jak na mój gust znacznie za drogie, ale widzę jakąś poprawę w tej kwestii. Jednak może to z tego powodu, że gram na pc. Ja po prostu nie kupuję gier zaraz po premierze i żadne reklamy, recenzje i tego typu sprawy nie są w stanie tego zmienić. Mam tak wielką kupkę wstydu, że i tak mam cały czas w co grać, a kolejne gry które mnie interesują co chwilkę są na jakiś promocjach więc łatwo i w miarę tanio można wszystko nadrobić.

    Co do Indie to zgadzam się z Tobą, że jest aktualnie moda na to i wiele twórców specjalnie się pod to podpina, ale ja tak naprawdę nie mam nic przeciwko. Taki jest rynek i tyle. Za to gracze mają więcej gier w których mogą przebierać. Wystarczy dobrze się zastanowić przed kupnem każdej i nie kupuje się tym sposobem chłamu.

    • Pctowcy mają lepiej i to wie każdy:) Tak na serio to fakt można czekać by ceny spadły. Jednak czasami przyznać musisz, że się tego nie chce bo jest się nakręcanym. Mówię o tym z mocną empatią i nastawieniem co by było gdyby. Ja wiem, że gdybym był zmuszony kupować nowe tytuły to czekał bym na przeceny lub kupował używki itp. Jestem cierpliwy, ale rozumiem ,że są też ci co nie są:) W moim przypadku sprawa jest prosta bo gram w starocie, ale ból mi sprawia to co widzę.🙂 Przyznam, że wielką radość mi sprawia dyskusja na blogu na takie lub inne tematy i fajnie jest poznać zdanie innych ” jak to ogólnie jest”..

      • Zdaję sobie sprawę, że są takie osoby co składają preordery i już w dniu premiery muszą grać, ale ja na szczęście tak nie mam. Jedyne trzy gry na które ostatnio miałem niesamowitą ochotę to: Wiedźmin 2 (jedynkę skończyłem dzień wcześniej przed premierą dwójki) i dostałem go od mojej konkubiny od razu jak się pojawił. Potem z racji tego, że jestem fanem komiksów, chciałem dwie części przygód Batmana. Na szczęście one pojawiają się jakoś w październiku, a ja w grudniu mam urodziny, więc znowu dostałem je od mojej konkubiny i nie musiałem długo czekać. Poza tym wszystkie gry kupuję albo w Bunglach lub na jakiś wyprzedażach, bo i tak teraz wszystko kupuję w elektronicznej wersji.

  5. Angry Birds HD na PSStore… 199zł… Żart czy idealne odwzorowanie tego, co mówisz?

    Ceny gier… Temat rzeka, podobnie jak Panic Lin popieram raczej wersje cyfrowe, bo wychodzą często taniej, przynajmniej dla mnie. Jest kilka gier, na które mam ochotę, ale tak totalnie mnie nie stać (czekam z nadzieją, że przy premierze PS4 wrzucą, coś na co czekam na PS+:). Ciągle i zawsze polecam PS+ jeśli ktoś ma PS3, w pół roku 20 tytułów na łączną wartość sklepową z 1000zł za 120zł… Lubię to i nie muszę się martwić, że nie będę miała w co zagrać. Wręcz przeciwnie, nie nadążamy przegrać tego co jest. Teraz nadchodzi gratka, bo szwagier pożycza nam Xbox’a. Już nigdy nie wyjdę z domu jak dopadnę Wiedźmina…

    Już nie wspomnę o grach na DS’y… To jest paranoja, myślałam, żeby sobie kupić 3DS’a, bo mam chrapkę na Kingdom Hearts 3D i nowe Poki, ale te dwie gry kosztowały by mnie więcej niż sam 3DS! To jest nie-moż-li-we nawet jak człowiek zarabia, chyba że zarabia naprawdę dużo, a to w dzisiejszych czasach tak rzadko zdarza.

    Co do gier Indie, niech wychodzi ile chce. To do gracza należy wybór w co chce zagrać, umiemy przecież sami odróżnić ziarno od plew. Większy wybór, więcej możliwości, ilu graczy tyle upodobań. Journey, Flower, Limbo… Być może są efektem „ssania” na indie games, ale jaki to efekt! Jeśli ma powstać 100 gier, z których jedna będzie tak dobra, to niech robią ile wlezie, to zawsze kreatywność nawet jeśli nastawiona na kasę, nikt nas nie zmusza, żeby to kupować. To świetna szansa dla małych studiów z dużymi pomysłami.

    A gry na smartfony i tablety to jest szit, więc nie grywam (no może Doodle God jest wciągający, ale to jednorazowo).

    Dobry tekst, bo chce się dyskutować o tym:)

    • O grach na sprzęty nintendo i ich cenach można gadać i gadać… Niestety pamiętam jak za dzieciaka dziwiłem się jak ludzie mogą kupować gry na game boya w cenie np. połowy konsoli, a potem miłość do tej firmy (mimo, że na mnie nie zarabiają bo jedyną nową konsole jaką kupiłem to nintendo ds lite black). Co do siedzenia w domu to pamiętaj, że wyjść z domu zawsze warto!:P Posiedzenia wieczorne w lato! To jest myśl! Ps+ to świetna inicjatywa. Mam tylko nadzieje, że o niej nie zapomną w momencie wyjścia ps4. Dzięki za dobre słowo!

  6. Kolejny celny felieton. Crazymilkshake ma nieco racji, że to kolejny hejt, ale ja doceniam. Zaganiani w codzienności „graczy”, chyba, nie dostrzegamy jakie koło zatacza branża. Odgrzewanie zwęglonych już kotletów przez EA, napompowany fenomen Angry Birds, gry w pełni komercyjne jedynie zapakowane jako „indie”. Warto nad tym przystanąć i trzeźwo spojrzeć na sytuację jaką kreują media, producenci i my sami- niewidzialna ręka rynku ;d

  7. w przypadku PC problemem z grami jest także ich… towarzyskość. Kupujesz pudełkowaną strategię a okazuje się, że musisz mieć net aby ją odpalić i połowa funkcji jest przeznaczona do grania po kablu. Dodajmy tutaj, że nadal dla np. połowy Polaków granie w silne gry po kablu nie ma sensu, bo kable są słabe. A wielu graczy lubi jednak pograć w swoim własnym tempie, bez tego całego pędu na multiplayer. I do tego dochodzi, faktycznie, cena gry… Uwzględniając, że w większość gier gra się teraz parę tygodni max, wydanie 150 – 200 zł co miesiąc staje się kuriozalnym rozwiązaniem…

    • Fakt, niegdyś pogrywanie w lanie było pewną ceremonią i do choćby do takiej kafejki chodziło się głównie po to by poobcować z ludźmi i pograć właśnie w takim tempie. Teraz każdy siedzi w 4 ścianach i ta pewna „innowacyjna sieć” tworzy pozorną współprace i odczucia z tamtego okresu. NIestety wszystko idzie do przodu i pewne rozwiązania muszą zginąć na poczet innych. Mocno nadrabiasz zaległości komentarzowo- czytelnicze:D

      • ostatnio blogi oglądam tylko weekendowo, a uwzględniając stosy zaległości na poszczególne strony wpadam chyba raz na dwa-trzy tygodnie😉

        ja osobiście preferuję grę w trybie single z możliwością multi. I wkurza mnie to, że jak jest burza i zerwie jakiś kabel telefoniczny, to nie mogę gry uruchomić – weźmy steama: tam aby odpalić grę muszą się zgrać aktualizacje. Kiedyś przez tydzień nie mogłem pobrać aktualizacji do Napoleona i przez tydzień nie mogłem grać. Czyli kasa wydana, ale to nie ja decyduję kiedy i jak grać…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s