Dla chcącego nic trudnego.Czasy GAME OVER i braku zapisu.

314022742_640

Główną różnicą między 8-bitowymi tytułami pokroju klasyków na Nesa lub Sega Master System, a nowymi tytułami na wszelkie platformy jest GAME OVER. Zastanawiam się jakie zdziwienie pojawiłoby  się na twarzy 10 letniego dziecka które grając w te staro szkolne gry ujrzałby „ekran śmierci” i przyszłoby mu grać od początku. W 90 procentach stawiam na wyłączenie konsoli wraz z przymusem zaczęcia gry od pierwszego poziomu. Jednak przecież w latach 90 jakoś gracze z całego świata dawali sobie z tym radę. Zresztą nie tylko z tym! W końcu zapis gry nie był z graczami od początku, a pojawił się w momencie gdy twórcy chcieli tworzyć dłuższe tytuły. W związku z tym czy owym znaleziono różne sposoby i zastosowania jak radzić sobie z tym wszystkim by cieszyć się z rozgrywki i do końca nie osiwieć przez 100 podejście do danego tytułu.

1.”GORĄCY” SPOSÓB NA BRAK MOŻLIWOŚCI ZAPISU

„Ogrywasz świetny tytuł?! Spędza ci sen z powiek i jedynym jego mankamentem jest brak możliwości zapisu? Nie chcesz przecież grać od początku i walczyć z bossami z którymi tak się męczyłeś. JEST NA TO SPOSÓB! Wyjdź na dwór i zostaw konsole włączoną.” Śmieszne, ale prawdziwe. Taki sposób był wykorzystywany w wielu domach. Na całe szczęście stare konsole nie wymagały dużego poboru prądu i nie miały tendencji do grzania. W związku z tym po kilku godzinach grania w piłkę można było wrócić i cieszyć się dalszą grą. No chyba że trzymało się konsole na ziemi i ktoś odbijał piłką lub tupał nogą na tyle mocno że styki między dyskietką a sprzętem  się poruszyły. To uniemożliwi dalszą grę. Można się śmiać. Jednak wbrew pozorom to dość delikatne sprzęty. Aż dziw że można oddychać.

 2. PASSWORD

Słowo klucz w wielu grach. W wielu grach „kody” były substytutem „sejwów”. Zazwyczaj takowe kody „wyświetlały się” między poziomami. Dało to pewną weryfikacje czy dany gracz na pewno doszedł do tego momentu gry. Prawdą jest również to, że kody służyły nie tylko do przeskakiwania leveli. Dawały również możliwości takie jak np. nieśmiertelność lub różne bronie niedostępne na danym etapie rozgrywki.

 3.WKLEPYWANIE KODÓW SPECJALNĄ KOMBINACJĄ KLAWISZY.

Wydaje mi się że nie trzeba zbyt wiele tu tłumaczyć. Nie ma chyba człowieka który interesuje się retro graniem i nie słyszał o słynnym Konami Code. Jest to alternatywa dla PASSWORD-u która daje nam np. 30 żyć w Contrze na NESA. Zresztą w każdej grze Konami Code działa inaczej i daje nam nowe niespotykane możliwości ułatwiające rozgrywkę. Oczywiście to tylko jedna z alternatyw i KC nie jest jedyną możliwością i opatentowanym sposobem passwordu za pomocą kombinacji klawiszy.

słynny KONAMI CODE

słynny KONAMI CODE

 

4. SOLUCJE- CZYLI JAK GRAĆ BY GAME OVER NIE BYŁ NAM STRASZNY.

To możliwość która nie tak do końca odeszła do lamusa. Jednak w latach 90 była to bardziej popularna forma walczenia z dobrym i zarazem trudnym tytułem. Przykładem popularności może być choćby ilość solucji w (niestety niedostępnym piśmie w Polsce) „NINTENDO POWER”. Tam roiło się od wskazówek dla najbardziej popularnych pozycji. Nie mówimy tu tylko o takich tytułach jak THE LEGEND OF ZELDA, a choćby takich jak CASTLEVANIA i wiele innych na pozór prostych platformówkach.

 Podsumowując…

Jak wy radziliście sobie z przejściem starych gier? Czy potrafilibyście się pogodzić z takimi niedogodnościami jak właśnie GAME OVER czy brak możliwości zapisu? Czy to raczej zbyt frustrujące, a przecież gry mają być rozgrywką. Ja w momencie pisania tego tekstu zmagam się od kilku dni z Ninja Gaiden i powiem szczerze że ciesze się że zastałem tam opcje kontynuacji gry po przegranej. Poziom rozgrywki sam w sobie jest świetny, a zarazem trudny. Samo przejście jest już wyzwaniem i walką o cierpliwość. Jednak już w połowie gry czuje że warto pocierpieć. Jednak to na inny tekst…

17 responses to “Dla chcącego nic trudnego.Czasy GAME OVER i braku zapisu.

  1. Jako brzdąc grałem wiele, ale na dobrą sprawę gier praktycznie nie kończyłem. Po prostu mnie przerastały, a do tego opisywany przecież brak sejwów… Oczywiście nie raz i nie dwa zostawiałem konsolę włączoną na noc i tak dalej🙂 Ujrzenie ekranu GAME OVER jakoś mnie specjalnie nie bolało, widziałem go wtedy tyle razy, że przywykłem. Siedziałem niejedną godzinę próbując setny raz przejść jakiś fragment i jakoś dawało mi to frajdę. Teraz jednak aż takich nerwów nie mam.

    • Też jako malec nie kusiło mnie by przechodzić całe tytuły.Swego czasu nikt nie ogarniał mojej filozofii kiedy to wolałem wymieniać się za demówki (psx) z czasopism oddając przy tym pełne wersje. Wolałem oryginały (:P). Było to spowodowane tym że gry na demówkach dawały mi to samo co za czasów pegazusa. Pograłem chwile i inna gierka. Oj jak ja grałem czasem tyle w te dema że znałem wszystkie sekrety. Do czasu aż playstation magazyn zaczął wprowadzać dema czasowe. Wtedy już nie było to samo. Jednak pojawiły się już w czasie w którym to zabierałem się za pełne wersje. Niekoniecznie mimo wszystko je przechodząc. Tak więc nadrabiam teraz zaległości z myślą „grałem w to! To było fajne! Kupie i przejdę”.

  2. Ninja Gaiden DS’owe? Ja nie mam cierpliwości, rzucam padem, czy co mam pod ręką. Płacze, krzyczę, grożę, wyżywam się na innych, piję nawet jeśli nie Game Over, tylko muszę przechodzić pewne rzeczy po raz 6-7… Także, ja sobie nie radzę:)

    • http://youtu.be/gWo-Lm0FQZo Oto o jakim ninja gaiden mówie:P Tej grze należy się recenzja. Jest tak trudna że aż dobra. UM, aż tak reagujesz?:P wolałbym nie być obok przy kimś z takim uzewnętrznianiem irytacji:P podczas grania:D Mimo to:P Są momenty że sam nie jestem lepszy. Jednak to zaleciałości z dzieciństwa i grania na ukochanych chinskich „pegazusach”.

  3. Ja epokę 8 bitów obgrałem na Amstradzie CPC 464 i Commodore 64. Tego pierwszego miałem krótko, bo był problem z dostępnością gier do niego w Polsce, dlatego choć był mocniejszy od C64 to zmieniłem na to drugie, bo gierek na Commodorca było ci u nas zatrzęsienie. W C64 był jeszcze jeden fajny „trik”, trzeba było dokupić przystawkę Action Reapley (w formie cardridge`a)i wtedy grę można było w dowolnym momencie „zamrażać” (przycisk freeze) kiedy uruchamiałeś ją ponownie zaczynałeś od tamtego momentu.

    • action replay pojawił się chyba na każdy możliwy sprzęt:D Prawdopodobnie wyliczanka na temat takich akcesoriów powstanie w przyszłym tygodniu. C64 i słynne kanały dystrybucji gier nagrywanych?:P od wyboru do koloru?:D Fakt ludzie w tamtych czasach ze zdobyciem gier na tą platformę nie mieli żadnego problemu.

      • Tak ale w tamtych czasach to było najzupełniej w legalne (przynajmniej w Polsce) – copy party – to były czasy;)

      • Owszem. W tamtych czasach nie istniało coś takiego jak prawa autorskie w naszym kraju. Przykładem jego braku jest choćby Arnold z terminatora który reklamuje pegazusa w pl telewizji. Nie muszę zapewne nikomu mówić że P. ARNOLD nie dostał za to żadnych pieniędzy.Ba nawet o tym nie wiedział!:D

  4. To były hardcorowe czasy😀
    Tomb Raider i brak memorki😛 konsola nie była wyłanczana przez parę dni
    A najlepsze były czasy 8bitowe gdzie się wklepywało kody do poziomów „Szczególnie jak się grało w japońskie produkcje”

    • Sam swoje początki growe na psx zaczynałem bez memorki. Były one swego czasu na tyle drogie że łykało się tytuł bez wyłączania konsoli. Swego czasu miałem okazje poczytać jak gościu jakiś ogrywał tytuły na ps2 tą właśnie metodą. Teraz sobie tego nie wyobrażam.

  5. Z tym game over nie było aż tak strasznie (przynajmniej tak tego nie wspominam). Z reguły zaczynało się od początku poziomu, dopiero był płacz jak straciło się wszystkie serduszka ^^ Ale może to tylko moje idealizowanie dzieciństwa…🙂

    • Od początku poziomu lub całej gry:D Ta druga opcja to nie najlepsza alternatywa zwłaszcza gdy kończymy dany tytuł. Oczywiście z tym wszystkim da się żyć. Czego sam jestem przykładem:P Jak sie zaakceptuje te wszystkie „ale” w grach retro to czeka nas nie lada przygoda:D

      • Game Over nawet jak znaczył rozpoczęcie gry od nowa i tak nigdy nie był mi straszny (może to kwestia pokoleniowa?🙂 ) przytoczę trochę nowszy tytuł, ale jak zepsuł mi się save w pokemonach na gameboy’a to i tak odpaliłam grę. Bawiłam się w najlepsze, chociaż game over, pod postacią wyładowanych baterii, znaczył właśnie tyle co rozpoczęcie przygody od początku.

  6. Ja to przeżywałem … grasz Xh,konsola śmiga Xdni,aż tu nagle ktoś w elektrowni postanawia ci psikusa zrobić i chwilowo wyłączyć prąd😀

  7. bardzo prawdziwy wpis… ale kto te czasy pamięta?😉

    choć, gwoli ścisłości, ograniczenia z sejwowaniem pojawiają się na grach pod andka – niekoniecznie ze względów systemowych, bardziej z lenistwa twórców chyba😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s