10 gier, które chciałbym ograć mając konsole obecnej generacji.

PS3_XBOX_wireless-controller1

Dziś trochę luźniej. Choćby z racji tego że wielu z Was nie ma zapewne ochoty spoglądać na monitor w poszukiwaniu mocno ideologicznych tekstów lub takich które zmuszały by do myślenia. Dlatego też ten taki nie będzie. Po pierwsze z racji tego że nie wiem czy potrafię takie pisać, a po drugie nie zawsze trzeba myśleć. Zwłaszcza w piątkowy wieczór. Tak więc z tych (nie)codziennych pobudek przedstawiam wam kolejne TOP na tym blogu. Tym razem zamiast przeszłości, czas na przyszłość (dla niektórych będących teraźniejszością).

10.DEAD RISING Seria20090731150829

60 minut w życiu. Tyle czasu miałem okazje pograć w tą grę. To wystarczyło bym zakochał się bez pamięci. Dlaczego? To proste! Niecodzienne podejście do tematu eksterminacji zombie. Tworzenie własnych broni i kolorowa,wylewająca się z ekranu kolorystyka tej gry powodują że chciałbym mieć ją na półce. Zdaje sobie sprawę że dostałem jakiś odłam tej gry na Wii. Ba! Nawet w to grałem. Jest też tam dużo możliwości i zabawy. Jednak to 50 procent kolorytu i 50 procent zabawy mniej w porównaniu z tymi wersjami na mocniejszy sprzęt.

403308

9.INJUSTICE: GODS AMONG US

Śledząc tego bloga zapewne wiecie jak bardzo jestem zachwycony tym tytułem. Moc fabularna, mrok, rozgrywka która jest tak dynamiczna że byłbym w stanie z ekscytacji rzucić padem w telewizor niczym Batman batarangiem.

aua

8.MORTAL KOMBAT VS. DC UNIVERSE

Powód „jak wyżej” (wybaczcie „uwierz w ducha” daje się we znaki). W tą grę też miałem okazje zagrać. Możliwość kolizji otoczenia, każda postać prezentuje sobą coś innego,a także pierwsza ciekawa fabuła w bijatyce z jaką się spotkałem.

resident-evil-5_26-07-08_01

7.RESIDENT EVIL 5

Po zdecydowanie mocnej 4 mam poczucie że 5 jest jeszcze lepsza. Nie ze względu na grafikę, ale ten duszny klimat w którym jeszcze bardziej trzeba oglądać się za siebie i mieć oczy nawet w kolanie.

sss

6.SKATE

Kilka lat temu jeździłem na desce… JEŹDZIŁEM, ale fun ze wszystkich TH i tony hawkowatych substytutów z różnym podejściem pozostał. Skate it na Wii jest genialne z racji rewolucyjnego sterowania. Skate na ps3 lub x360 wydaje się mi być równie dobry. Ciekawi mnie jak tam jest oddana precyzja wykonywania trików.

5. METAL GEAR SOLID (wszystko jak leci)

2 i 3 zmieniła moje podejście do tej serii. Uwielbiam to w jaki sposób jest poprowadzona narracja historii. Z jednej strony grasz, z drugiej masz poczucie jakbyś uczestniczył w Action Movie na który masz wpływ. Spin-off z Raidenem też mi się podoba mimo że prezentuje zupełnie inny sposób rozgrywki.

Soul-Calibur-4-2

4.SOUL CALIBURy wszelkie

Ja wiem, że wielu wyjadaczy serii twierdzi że te gry są straszne i zniszczono wg niektórych legendę. Grałem w to 15 minut! Kwadrans nie pozwala mi oceniać gry. Jednak gdybym miał to

chcę to mieć i chcę w to grać.

Bioshock2Hero

3.BIOSHOCK (seria)

Miliony nie mogą się mylić. Lubie gry które powodują że po przejściu danego tytułu chcesz więcej, lub jarasz się przez jakiś czas. Mam wrażenie że ta seria spowodowała by właśnie we mnie te skutki uboczne:D

halo-4

2.Kolejne części HALO

Po cudnej 1ce, jeszcze lepszej 2 trudno mi pominąć kolejne części. Chcę tylko czuć to co podczas ogrywania tych 2 części, a będzie dobrze. Bez udziwnień. Mam nadzieje że nie proszę o wiele.

42118_Uncharted2-02_normal

1.UNCHARTED SERIA

Genialna seria która mówi do mnie że jestem głupcem że jeszcze nie grałem w nią wystaczającą ilość czasu. Wybacz Panie Drake. Mam jednak nadzieje że spotkamy się szybciej niż myślisz.

Zdaje sobie sprawę że na tej liście mogą znajdować się tytuły lub serie nie do końca dobre. Wszystkie te oceny wyrywam z pewnego kontekstu. Gameplay’e, przypadkowe ogranie lub inne media które mnie na to nakręciły lub poprzednie części. Wiem że mogą być niesłuszne lub przesadzone. GIER TYCH NIE OGRAŁEM🙂 Dlaczego? Jeżeli tu jesteś i czytasz tego bloga nie od dziś to raczej nie muszę ci tego tłumaczyć.

MAM DLA WAS PROPOZYCJE! NAPISZCIE CO MNIE OMIJA I W CO POWINIENEM ZAGRAĆ GDY JUŻ DOJDE DO TERAŹNIEJSZEJ GENERACJI:) Chętnie poznam wasze opinie:)

Dzięki za poświęcony czas!

21 responses to “10 gier, które chciałbym ograć mając konsole obecnej generacji.

  1. Nic, na czym by mi zależało, poza „Bioshockami”, bo „Injustice” obejrzałem na yt.
    Btw, jestem w podobnej sytuacji – urok oszczędzania na grach i czekania na spadek cen. Dawno nic nie pisałem o tej tematyce, więc być może ukradnę Ci niebawem tę ideę.

      • Powiem szczerze, że zszokował mnie swoją dynamiką, coś czuje, że dzisiaj skończę:D… Totalnie wymiękam na takich grach, krzyczę i drę się w niebogłosy, skacze („ZAPIERDALAJ DRAKE! JEEEEEEEEEEEEEEZUUUUUU! SZYBCIEJ SZYBCIEJ SZYBCIEJ!!!”)… Stresuje mnie mocno, jakies ucieczki, tu strzelają, tam stary pierdziel praawie wpada w morze ognia… Jeśli coś o fabule podobnej do Skarbu Narodów, czy Tomb Raidera tak mnie rusza, to się boje, co będzie gdybym miała zagrać w The Last of Us… http://www.ps3site.pl/zobacz-nasze-nagrania-z-the-last-of-us/157403

  2. Mam ten sam problem co Ty, ale z gier wymienionych powyżej tylko w serię Uncharted chciałbym zagrać. Trochę zrekompensował mi to nowy Tomb Rider bo mechanika i cała gra jest dość podobna. Co do Bioshock’a to całego możesz przejść na PC.

    • Nie wiem czy choć pierwszą część mój laptopek pociągnie.:) Z pctem i grami u mnie jest różnie. NIe gram na nim tak często jak na konsolach. Nie twierdze jednak że wcale nie uznaje grania na PC. Wręcz przeciwnie. Jednak takie tytuły jak BIOSHOCK bardziej sobie cenie na konsoli.:) Kwestia przyzwyczajenia:D

  3. Jeszcze nie tak dawno temu zachwycałem się serią Gears of War, Uncharted, Halo, MGS, Final Fantasy, Tekken, Dead or Alive (choć na padzie od Xboxa w morodbicia grać się nie dało, seria DOA powinna przeskoczyć do obozu Sony;) Soul Calibur itp. i zapewne wtedy polecałbym któreś z tych pozycji. Jednak jak już pisałem czytanie Biblii bardzo mnie zmieniło. Przekonałem się, że Bóg nienawidzi „miłujących przemoc” (Psalm 11:5) uprawiających magię i spirytyzm (Powtórzonego Prawa 18:10-12) używających wulgarnego języka (Jakuba 3:5-12; Efezjan 4:31) wyuzdania, rozpusty i tym podobnych rzeczy (1 Koryntian 6:9,10) więc Takie np. Gearsy odstawiłem, bo nie ukrywajmy, to co mnie tam głównie rajcowało oprócz klimatu to przemoc, podobnie odstawiłem wszelkie mordobicia, horrory, fpsy… odstawiłem nawet moje ukochane Final Fantasy, które naogół opowiadało piękne historię ale było przesycone magią i spirytyzmem… i staram się teraz grać w gry bardziej „grzeczne” – wyścigi (polecam GT5, Ridge Racer 7 (uwielbiam te slajdy;), Forze, PGR 4, gram w piłkę (Fifa/PES/Football Manager) gram w platformówki (LittleBigPlanet, Sonic, różne Mariany na emu SNES/GC – bo konsoli Big N nie posiadam… ale może kiedyś kupię;) na imprezę polecam ps move z „Start the Party” masakracja;)

    • Żeby nie być gołosłownym co do tej „masakracji” z Start The Party to tu macie recenzję gdzie można poczuć jej namiastkę;)

    • Emulator to tylko emulator… Radzę to szybko zmienić.
      Co do gier i twojej wiary to mam takie pytanie. Nie chcą c cię przy tym urazić. Mam rozumieć że w takim wypadku filmy akcji również odpadają? Tam rownież w dużej mierze wizualia wszelkie opierają się o zasadę „przyjemności z przemocy”.

      • Co do grania na słabym PC (o czym pisałeś wyżej) polecam linuxowy klon Mario Kart czyli SuperTuxKart. Grafika może nie powala, ale gierka za to jest bardzo lekka i pójdzie na słabym sprzęcie, a do tego grywalność stoi na naprawdę przyzwoitym poziomie. Warto obrać. Gra dostępna jest dla Linuxa, Windows, Mac OSX, BSD i Solaris. Także chyba każdy kto ma PC podłączone do prądu może w nią zagrać;)

        http://supertuxkart.sourceforge.net/

        A co do Twojego pytania – tak – brutalne, wyuzdane czy przesiąknięte spirytyzmem filmy też sobie odpuściłem. Każdy ma własne sumienie, moje mnie dręczy gdy wiedząc jaki jest stosunek Boga do „umiłowania przemocy” gram w jakąś brutalną gierkę albo oglądam brutalny film i ekscytuje się tą brutalnością. Ty może masz do tego inne podejście, ale ja czerpałem przyjemność z headshotów, rozcinania piłą w GoW itp. dlatego z tego zrezygnowałem, bo nie tyle co grałem w brutalne gry, ja to zwyczajnie uwielbiałem, a „miłującego przemoc dusza jego nienawidzi”. (Psalm 11:5)
        Jako Świadkowie Jehowy jesteśmy zachęcani (czyli nie jest to konieczność, do bycia Świadkiem, w przeciwieństwie np. do odstawienia narkotyków, palenia czy sexu pozamałżeńskiego) do nie oglądania / nie grania w nic brutalnego. Dlaczego? Staramy się naśladować Jezusa, a on był łagodny i opanowany. Ciężko by nam było być takimi gdybyśmy patrzyli codzień na przemoc. Choć większość ludzi tego nie przyjmuje (podobnie jak jeszcze do niedawna ja) ale to co oglądamy/ w co gramy ma na nas ogromny wpływ (gdyby było inaczej to firmy nie płaciłyby milionów za kilkunastosekundowe reklamy w tv) Zresztą obserwuję przemianę na sobie. Kiedy lubowałem się w Gearsach, CoD, Tekkenach itp. byłem dość agresywny, łatwo wpadałem w złość, łatwo ktoś mógł mnie wyprowadzić z równowagi i przechodziłem do rękoczynów;) Kiedy to odstawiłem i zastąpiłem łagodnymi grami, filmami (no i Biblią oczywiście) stałem się dużo łagodniejszy, nie pamiętam już kiedy kogoś ostatnio uderzyłem. Chyba kolegę z pracy ze 3 lata temu. (a Biblię studiuję gdzieś od 4)
        Zresztą spróbuj sam, jeśli masz ochotę. Odsuń na miesiąc przemoc i czytaj codzień po 15-30 minut Biblię. Jeśli masz szczere serce, to bardzo przez ten czas złagodniejesz;)

      • Wydaje mi się że człowiekem agresywnym to ja raczej nie jestem. W zasadzie można mnie przyrównać do ludzi słuchających ciężki gatunek muzyczny typu death metal itp. Wbrew założeniom większości ludzi to słuchacze tego pokroju to ludzie normalni i spokojni w swej naturze. NIe zamierzam cie do niczego przekonywać. Żyjemy w świecie który pozwala nam na własne wybory. Sam też jakoś nie odczuwam nachalnej „autopromocji religii”. Ciesze się więc że znajdujesz chwile na gry. Jakie by nie były (ważne że czerpiesz z nich radość) a także odwiedzasz ów bloga i mam przyjemność odpisywania na wyczerpujące komentarze. Szanuje wybory innych i innych ludzi. Tego uczy każda religia.:) Klona mariokarta sprawdzę!

  4. Na co dzień też mi się wydawało, że jestem łagodny i tak się zresztą przez 99% mojego życia zachowywałem, ale to czy jesteś agresywny czy łagodny wychodzi w podbramkowych sytuacjach, gdy ktoś zaczyna cię denerwować. Można to przyrównać do żyłek wędkarskich. Bez obciążenia, gdy na haczyku jest tylko przynęta, gruba i slina żyłka będzie „zachowywać się” tak samo jak cienka i słaba, nie będzie między nimi różnicy, która jest słaba dostrzeżemy dopiero gdy weźmie jakaś gruba ryba, wtedy silna wytrzyma stres i doholuje rybę do brzegu, a słaba pęknie i z rybą się pożegnasz. Tak samo z nami ludźmi, na co dzień, w sytuacjach bezstresowych, i spokojny i agresywny zachowują się w zasadzie tak samo, kto jest jaki wychodzi dopiero w stresie. Mi wydawało się kiedyś, że jestem łagodny bo na codzień byłem miły dla ludzi. i tak było, ale gdy ktoś mnie wkurzył to załączał mi się agresor, więc byłem człowiekiem agresywnym, choć wtedy tego nie dostrzegałem. Nie inaczej jest z większością ludzi w dzisiejszym świecie (nie mówię że akurat z Tobą, bo Ciebie osobiście nie znam i nie widziałem jak się zachowujesz gdy ktoś nadepnie ci na odcisk albo zaczepia nachalnie twoją dziewczynę)
    Jeśli na co dzień jest ktoś miły nie znaczy że jest łagodny i spokojny, tak samo jak słaba żyłka, gdy nie zrywa się bez obciążenia, nie oznacza że nagle stała się mocna. Prawdę poznamy pod obciążeniem, więc oceniając czy jesteśmy łagodni czy agresywni, powinniśmy patrząc tylko na sytuację stresowe.

    Czyli np. podchodzi do Ciebie wieczorem gostek, który jest tak pijany, że widzisz że znokałtowałbyś go jednym uderzeniem i zaczyna cię po hamsku obrażać i wyzywać, szarpać za koszulkę, pluć na ciebie… co wtedy robisz? Ja kiedyś bym takiemu „strzelił” i nie widział w tym nic złego, ale to właśnie jest agresywność. Fakt, że używając w takim wypadku przemocy nie widziałem nic złego, wynikało właśnie z tego, że na co dzień na nią patrzyłem w grach i filmach i do niej przywykłem. Stała się ona dla mnie czymś normalnym (przynajmniej w takich sytuacjach).

    Dopiero gdy zacząłem czytać Biblię dostrzegłem, że używanie przemocy nawet w samoobronie, gdy nie ma takiej konieczności, jest czymś złym, np. w Liście do Rzymian 17 rozdziale od 17 do 21 wersetu, czytamy:

    „ Nikomu nie oddawajcie złem za złe. Starajcie się o to, co szlachetne w oczach wszystkich ludzi. Jeśli możliwe, o ile to od was zależy, zachowujcie pokój ze wszystkimi ludźmi. Nie mścijcie się sami, umiłowani, lecz pozostawcie miejsce srogiemu gniewowi; napisano przecież: „Pomsta jest moja; ja odpłacę, mówi Jehowa”. Ale „jeśli twój nieprzyjaciel jest głodny, nakarm go, jeśli jest spragniony, daj mu coś do picia; bo czyniąc to, nagarniesz ognistych węgli na jego głowę”. Nie dawaj się zwyciężyć złu, lecz zło dobrem zwyciężaj.”

    Kiedy zastąpiłem patrzenie na przemoc tego typu tekstami to dopiero wtedy tak naprawdę złagodniałem. Teraz w stresie, gdy ktoś mnie denerwuje, staram się zastosować wszelkie możliwe środki, żeby tylko nie użyć przemocy. Najpierw staram się łagodnie rozmawiać, na ogół to pomaga, jednak jeśli nie to staram się uciekać (nie z tchórzostwa, tylko po to aby zastosować się do Bożego nakazu żeby nie oddawać złem za zło, a czasami ucieczka to jedyna sposobność aby się do tego zastosować) oczywiście kiedy i to by nie pomogło, gość by mnie dorwał i zaczął okładać, to zacząłbym się bronić, ale dopiero w ostateczności, a nie jak dawniej na samym początku;) Teraz gdy w sytuacjach stresowych udaje mi się tak zachować, (a miałem ku temu niejedną okazję żeby poćwiczyć bo niektórzy ludzie gdy głosimy „od domu do domu” reagują bardzo agresywnie) to jestem z siebie dumny i wtedy mogę powiedzieć, że stałem się łagodniejszy, bo wytrzymałem obciążenie w stresie.

    Czy ta „większość ludzi”, o których piszesz, w sytuacji gdy poświęcaliby swój wolny czas (w którym mogliby np. grać, potańczyć czy wypić piwko z przyjaciółmi) na pomaganie innym, a ci inni za tą chęć pomocy, obrzucaliby ich wyzwiskami, krzyczeli, obrażali ich matki… itp. itd. a oni mimo to potrafiliby przeprosić (pomimo że niczym nie zawinili) i pójść dalej, to wtedy można by o nich powiedzieć, że są łagodni.
    Jednak fakt, że ktoś bez stresu zachowuje się łagodnie o niczym nie świadczy, ja też kiedyś bez stresu zachowywałem się łagodnie… (a byś widział co się działo kiedy ten stres się pojawiał;)

    Także co do tej łagodności większości, niezależnie od tego w co grają, co oglądają i czego słuchają, to pozwól, że pozostanę mocno sceptyczny;)

    Druga sprawa, to tego co starają się robić Świadkowie Jehowy nie nazwałbym „autopromocją religii”. Z pewnością znasz historię o Noe. Zanim zbudował arkę, która uratowała życie jemu i jego rodzinie w potopie, chodził po ludziach i upraszał ich żeby zmienili swoje życie, dostosowali się do Bożych praw i razem z nim wsiedli do arki, żeby i oni mogli uratować życie. Oczywiście wszyscy z niego szydzili aż „przyszedł potop i zmiótł ich wszystkich”.

    Czy to co robił w tej sytuacji Noe, nazwał byś „autopromocją religii”? Nie – on zwyczajnie próbował uratować tym ludziom życie, i robił to pomimo tego że go wyśmiewali i obrzucali obelgami, bo wiedział że zbliża się potop i grozi tym ludziom wielkie niebezpieczeństwo.

    Podobnie i my, jesteśmy pewni że zbliża się Armagedon (nie potrafimy określić dokładnie kiedy, ci z nas, którzy próbowali określić dokładną datę, zawsze się mylili) jednak jesteśmy przekonani, że jest to bardzo blisko, bo sprawdza się dziś wiele przepowiedni odnośnie końca zawartych w Biblii.
    I tak samo jak Noe, staramy się ratować ludziom życie, zachęcając ich aby poznali zasady zawarte w Piśmie Świętym i wprowadzali je w czyn….
    Ciężko to nazwać „autopromocją religii”;) To raczej próby ratowania im życia.

    Po trzecie – co do naszej nachalności:

    Wyobraź sobie proszę, że za kilka lat przychodzi Armagedon i mój sąsiad zostaje przez Syna Bożego skazany na śmierć za swoje grzeszne życie. Patrzy wtedy na mnie i mówi:
    „a ty wszystko wiedziałeś i nic mi nie mówiłeś?!”
    a ja mu na to:
    „No przecież byłem u ciebie z Biblią i pytałem czy chciałbyś ją poznać i zmienić swoje życie, abyś mógł właśnie dziś ocaleć i żyć w raju”
    a on na to:
    „byłeś raz?!!! Czemu nie próbowałeś więcej?!!! Przecież tu chodziło o moje życie!!! Za którymś razem może bym cię posłuchał i zrobił coś ze sobą? Może nie musiałbym dziś umierać? Jak mogłeś mi to zrobić?!!! jak mogłeś przyjść do mnie tylko raz?!!!

    …taka scenka w przyszłości jest możliwa, nie chcąc mieć „krwi na rękach” (Ezechiela 3:17-19) staramy się głosić przy każdej okazji. Dziś ludzie nazywają to „nachalnością” i nas obrażają, ale gdybyśmy tego nie robili to jeszcze bardziej obrażaliby nas w przyszłości, kiedy przyszłoby im stanąc przed sądem Bożym… tak to jest… jak mówi przysłowie: „dobremu zawsze wiatr w oczy”;)

    Jednak z jednym się z Tobą zgodzę, każdy ma prawo do własnego zdania. Wolna wola to dar od Boga. Nie uczynił nas robotami, które na ślepo wykonują Jego wolę. Dał nam rozum i samostanowienie o sobie. I szanuje to do dziś, niczego nam nie narzucając ani złego ani dobrego. Dlatego i my nikomu nic nie narzucamy, gdy ktoś nie chce słuchać, to odchodzimy. Jednak Bóg powiedział też, że „każdy poniesie swój własny ciężar”, czyli możesz robić co chcesz, ale kiedyś przyjdzie ci zdać z tego sprawę Bogu. Staramy się to ludziom uświadomić, bo tu idzie o ich życie. I nie robimy tego z musu. Gdybyś był na statku, który zaczyna tonąć to czy pomagał byś innym się uratować bo tak wypada? Nie, to nasze człowieczeństwo każe nam sobie nawzajem pomagać (choć to człowieczeństwo nie wszyscy dzisiaj zachowali;) gdzieś głęboko każdy z ns ma zakodowane, żeby nieśc pomoc słabszemu czy nieświadomemu niebezpieczeństwa. Robimy to naturalnie. Myślę, że robił byś to samo co my, gdybyś tak głęboko jak my był o tym przekonany.

    Ok. Kończę ten coment, bo się rozpisałem…
    Jeszcze tylko co do Twojego bloga:

    Lubię na niego zaglądać, bo kiedyś prowadziłem bardzo podobny. Nazywał się „BenitoKKS GameBlog”;)) a potem zmienił nazwę na „Konsolomod”, bo zacząłem po pewnym czasie pisać głównie o modach konsol, sprzętowych i softwarowych. Nazwy może i głupie;) ale miałem sporo odwiedzin i komentarzy. Głównie zaglądali do mnie ci, którzy piracili na Xboxie 360 bo jako jeden z pierwszych na polskich stronach napisałem jak to robić;) (Wtedy jeszcze nie czytałem Biblii, więc nie widziałem w tym nic złego)
    Czyli już naprawdę kończąc, lubię tu zaglądać, bo przypominają mi się stare, beztroskie czasy, kiedy moim największym problemem było jak nabić platynę w kolejnej grze na PS3;))
    …no i lubię ludzi, którzy mają sentyment do starych gier i konsol.

    To Tyle – koniec transmisji;)

  5. Pingback: Gry, w które bym zagrał, gdybym miał czas i pieniądze | Omnes et Nihilo·

  6. Mówiąc szczerze, nawet mimo posiadania ciągle jako-tako dającego sobie radę PeCeta i wcześniej PS3, w większość z tych gier nie grałem. A to za drogie, a to za mało czasu, a to ostatecznie zabrakło chęci… Kiedy ja znajdę czas na zagranie we wszystkie tytuły, które mnie interesują? Jeśli odejdę na emeryturę w wieku 45 lat, jest szansa😉

      • Ale aż mnie serce boli (jako gracza), gdy ja mam do nadrobienia tytuł z przed dwóch lat, a tu w miesiąc wychodzi 5 kolejnych gier, w które po prostu muszę zagrać😀 A tu czasu nie ma… No nic, powoli sobie ogrywam😉

      • Ja też jestem graczem i nadrabiam zaległości z mocnym opóźnieniem:p Co zresztą można dostrzec:D Gry nie zając, nie uciekną. Tylko tanieją i nie tracą na rozgrywce:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s