Przemyślenie na dziś… Koniec czy początek?

 

 

Dziś w mojej głowie urodził się kolejny dziwny pomysł na przemyślenia w tym miejscu. Mianowicie chciałem wyrazić swoją opinie na temat tego co jest istotne w dobrym odczuwaniu gry po jej ukończeniu. Postaram się zastanowić nad tym która część gier każdej kategorii jest istotna i co powinna za sobą nieść.

Podstawowe składniki zupy o nazwie gra.

Gra, książka, film i nie tylko. W zasadzie wszystko ma swój środek, początek i koniec.  Jednak to blog stricte growy to też tym gatunkiem medium się zajmiemy. Skoro ustaliliśmy fakt który wie każde dziecko to zacznijmy po kolei. Początek w grach to podstawowy element rozgrywki w którym zaznajamiamy się z historią. Dowiadujemy się kim jest postać (lub oddział) którymi przyjdzie nam sterować, a także jaki jest świat który będzie nas otaczał. Czy to wszystko? Mamy również do czynienia z jeszcze jedną składową początku gry. Mowa o samouczku. Ta składowa daje nam możliwość zaznajamiania się z całą rozgrywką, poruszeniem naszego pionka. Integrację i rozpoczęcie uczestnictwa w tym co zaoferowali autorzy. Fakt że miewamy różne samouczki. Te suche w których bez ładu i składu dowiadujemy się co i jak. Są jednak również takie które pozwalają nam poczuć że coś się zaczyna. Pamiętam np. Samouczek z Halo: CE. Tam w zasadzie po kilku prostych zabiegach przedstawionych w formie sprawdzania zbroi itp. zostajemy momentalnie wrzuceni w początki wiru zdarzeń. Zaczynamy walkę która jest odpowiednio skondensowana tak byśmy mogli się nauczyć co i jak. Trzeba brać pod uwagę że to rozwiązanie zastosowano po mistrzowsku. Był to pierwszy fpp który w pełni wykorzystywał 2 analogi. Więc nie było to tak naturalne jak jest teraz. Tyle o Halo. Wracając do początku. Gdy już zaznajomimy się z bohaterem łagodnie przechodzimy w środek rozgrywki. Środek rozgrywki jest bardzo trudno ocenić ze wzlędu na położenie. Jednakże ustalmy że środek to czas między początkiem po ukończeniu tutoriala a końcem gry. Środkowa część gry jest bardzo ważnym składnikiem. To właśnie od tego fragmentu zależy czy gracz ukończy grę czy też odłoży ją na półkę wstydu. W tym fragmencie poznajemy rozwój wydarzeń który okraszony jest zazwyczaj animowanymi lub tekstowymi przerywnikami.  Ma to na celu utrzymanie gracza przy grze podając przy tym informacje rozwijające fabułę i dające chwile wytchnienia od rozgrywki. Te przerywniki w środku są bardzo ważne. Gdyż nawet w najlepszej grze potrzebujemy chwili wytchnienia ponieważ ciągła akcja mogła by znurzyć, a bez rozwinięcia fabuły brak było by wczuwania się w całą opowieść. Po środkowej części gry następuje koniec. Jednak tej części rozgrywki chciałbym poświęcić oddzielną część.

Koniec czyli najważniejsza część rozgrywki.

Zdanie jak najbardziej subiektywne. Liczę że każdy kto się z tym zdaniem nie zgodzi rozwścieczony zaatakuje tekst w komentarzach i chętnie podyskutuje. Wracając jednak do końca. Dla mnie to chwila która decyduje o całym wrażeniu na temat gry. To ostatni moment w którym mamy styczność z tytułem. Nie wiemy o tym że to ostatnie starcie lecz przeczuwamy że jest trudno i że nie postawiono przed nami takiego wyzwania nigdy dotąd. Gdy już się z tym uporamy i zobaczymy rozwiązanie, finał całej historii i sprawy o którą walczyliśmy stwierdzamy czy gra była dobra czy nie. Mam jednak czasami poczucie że o tej części autorzy gier zapominają. Niekiedy wygląda to tak jakby stworzyli świetny tytuł i na końcówkę nie mieli już sił i wsadzają tam byle co. Bardzo się zawiodłem na kilku tytułach pod tym względem. Słyszałem również o kilku porażkach z których gracze byli nie zadowoleni ( legendarny już koniec Mass Effect 3) . Przykłady? House of dead: overkill. Boss tam taki jak wszystkie poprzednie tyle że większy. Resident evil: darkside chronicles. Boss piękny i wielki z tym że prosty i cała historia skończyła się tak sobie. Gdyby nie napisy dałbym sobie rękę obciąć że to jeszcze nie koniec.  Jakie zaś mam przykłady dobrych gier? OOOO na szczęście całe mnóstwo. Genialny wręcz koniec MGS2 który złapał mnie za serducho, Wspomniane wyżej Halo: CE to też majstersztyk pod względem misji i końcowej sceny. Chodziło tam o to że ostatnia misja była zręcznościowa i przechodziłem ją jakieś 2 godziny. Nieszczęsny pojazd jeżdzący w Halo był naszym głównym pojazdem w tej misjii. Przejechanie z punktu A do punktu B wymagało jednak wysiłku i było przepełnione masakryczną dawką akcji. Rozchwytywany Star Wars: FU na ps2 był tytułem w miarę dobrym jednak końcówka mnie zniszczyła. Śmierć głównego bohatera! No grasz, grasz i myślisz a dokopie ciemnej stronie. Następnie w części 2 postać ta zostaje przywrócona do życia jako klon. Wybaczcie ale nie wiem w jakim uniwersum wyglądało by to dobrze.

Słowami podsumowania.

Nie powiedziałem tu nic odkrywczego. Wyraziłem tylko opinie na temat tego że koniec gry jest dla mnie bardzo ważny i często mi smutno jak na przestrzeni lat mimo że świat gier i przedstawianych w nim historii się rozrasta to i tak koniec opowieści jest często traktowany po macoszemu. Jak wy uważacie? Co dla was liczy się w ogólnym wrażeniu po ukończonej grze? Czy tylko ja mam taki pogląd? Chętnie podyskutuje! Jednocześnie dziękując że jesteśmy obdarowywani wejściami i komentarzami z waszej strony.

One response to “Przemyślenie na dziś… Koniec czy początek?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s