Gramy Razem# The House Of The Dead: Overkill (Wii)

hotd

Postanowiliśmy napisać wspólnymi siłami małą i mam nadzieje przyjemną w odbiorze recenzje zbiorczą gry którą ostatnio wraz z crazymilkshake przechodziliśmy na Wii. Gra ta to House of the dead: overkill. Wyczekiwana, zachęcająca dorosłych graczy jako „ kolejna gra na wii dla dorosłych”. Za wielu uważana za jedną z lepszych gier na tą konsole. Postanowiliśmy się z nią zmierzyć… Zaczynamy! ( crazymilkshake, gramodrana )

Fabuła

W grze jesteśmy agentami . Agentem G i Isaaciem Washingtonem- bardzo charakterystyczna postać, dość wulgarna(„motherfucker” to najczęstsze powiedzenie bohatera)- podczas grania mężczyźni nie milkną, ciągle konwersują. Połączyli się przypadkowo z chęcią zabijania zombiaków, strzelając w nich i wciąż komentując dane sytuacje. Fabuła przedstawiona jest w znanym stylu niczym Tarantino czy Rodriguez i w odbiorze jest to nawet przyjemne. Cutscenki są okraszone w dość charakterystycznego narratora całej historii który to z impetem nazywa każdy kolejny epizod naszej opowieści lub stara się wprowadzić w klimat tego co się zaraz wydarzy. Całość fabuły jest dość pogmatwana i szczerze jest to jedna z lepszej części tej gry. Możemy się pośmiać, zdziwić lub zniesmaczyć. Dlatego też nie chcę psuć wam zabawy. Jeżeli jednak mamy napomknąć o tym czego możecie się spodziewać… Kochanków kazirodczych, szalonego naukowca, słowa motherfucker 60 razy na minute i dobrych pomysłów na potwory…

Przeciwnicy. Głupie zombie? Taa…

Pisząc tu o zombiakach muszę im przyznać, że są odrobinę mądrzejsze niż zwykle. Ponieważ rzucają w nas ostrymi narzędziami, wskakują przez okna, są szybcy i w miarę zwinni, a także potrafią na nas zwymiotować. Spotkać możemy również futbolistów w ochraniaczach i kaskach, których trudniej zabić. Jednak nie tylko futboliści na nas czekają. Również zombie- clowni, lekarze, pielęgniarki, wojskowi, pacjenci no i bossowie.

Jest tego poważnie cała masa. Gra jednak jest na tyle dynamiczna ( in plus ) że jednak nie zawsze jesteśmy w stanie wyłapać wszystkie przebieranki „zimnych” . Warto również wspomnieć o tym co może nam pomóc w eksterminacji zombie.W ustawieniach można wybrać ilość żywych trupów w danym levelu. Śmieszną rzeczą jest również to, że kiedy weźmiemy życie to obraz spowalnia się co oznacza bycie „na haju” naszych postaci. W grze mamy też okazje wykazać się dobrym sercem i ratować ludzi zabijając zombie. Oczywiście nic nie jest za darmo, dostajemy za to pieniądze. Za które możemy kupić nowe bronie i kontynuowanie gry w momencie porażki. Jednak gdybyśmy mieli być szczerzy to korzystaliśmy tylko z opcji wykupienia kontynuacji. Nie czuć potrzeby korzystania z innych gdy broń podstawowa spisuje się idealnie.

Grafika i inne takie.

 Grafika- jest ciekawa, ma swój urok, czasem widać wszystko szczegółowo, a czasem gra zmienia się w grę jakby z pierwszego Playstation. Serio grafika faktycznie bywa mocno zła. Momentami grając w to zastanawiałem się aż czy to nie jest specjalny zabieg. Cała gra nawiązuje do filmów akcji klasy B więc może i grafiką chciano do tego nawiązać. Tym bardziej że to właśnie wstawki wypadają źle w porównaniu z całą grą.

Natomiast muzyka to dynamiczny rock, a w tle ciągle słychać przekleństwa Issaca.Co my ciągle o tych wulgaryzmach? No cóż taka jest prawda. Tego jest tam naprawdę sporo i nie ma się co oszukiwać wzajemnie. Muzyka jednak napędza do działania. Jesteśmy pewni że na motherfucker x60 daleko byśmy nie zajechali jednak ten rock w tle powoduje że jeżeli dochodzisz do strzelania automatycznego (suchej gry tzw. „a strzelam bo strzelam i myślę o czymś innym” ) to chociaż posłuchasz samej muzyki która jest naprawdę dobra.
Celowanie i sama gra nie jest trudna do przejścia. Stwierdzam, że nie dałoby się tego przejść samemu, bo nie byłoby takiej frajdy jak ma to miejsce w multiplayer. Grę przechodzi się szybko jak się ma czas ;P. Jeżeli ostatnie zdanie wydaje wam się abstrakcyjne to spróbujcie podejść do tego tytułu raz w tygodniu to przestanie wam się takie wydawać. Gra jednak przy ciągłym graniu jest prosta i szybka do ukończenia i uwierzcie mi jest się z czego cieszyć…

Podsumowanie. Wspólne, a jednak osobne.

Moim zdaniem mogłaby być lepsza fabuła i trudniejsze poziomy. Zawsze wymagam od gry tego żeby mnie przyciągnęła natychmiast, tutaj tak nie było. Grałam automatycznie, z każdym levelem przekonywałam się, że nie będzie ciekawiej. Sam koniec był beznadziejny i nie spodziewałam się, że to już w ogóle koniec.
Zaskoczyli mnie🙂

Oceniam na 5/10

Co do mojego podsumowania. Cóż mimo że tytuł był czymś rewolucyjnym w założeniu to jak dla mnie poza tym że House of the dead: overkill był swego rodzaju rewolucją dla marki HOTD. To dla Wii nie jest rewolucją żadną. Jest to Rail shooter jeden z wielu na Wii i nie waham się stwierdzić że poczułem się zawiedziony tym jak Sega podeszła do tematu. Jeżeli ciągłe przeklinanie i kontrowersyjne sceny w słabo strawnym graficznie sosie mają stworzyć z tej gry coś co miało przyciągnąć „poważnych” i „dorosłych” graczy to zastanawiam się do jakiej kategorii ja się zaliczam bo mnie ta gra średnio przypadła do gustu. Po pierwszej misji czułem że może być fajnie, po drugiej czułem że to to samo i potem już było tylko gorzej… To gra która nakazuje nam skończyć rozgrywkę. Problem w tym że sama nie wie w którym momencie. Dziwią mnie te wszystkie 7/10. Być może po rewelacyjnym resident evil: darkside chronicles ten tytuł mnie i crazymilkshake nie zaskakuje.

Moja ocena to 6/10 bo jednak fabuła i dialogi bywają śmieszne.

 

Z tego co wiem to gra trafiła również na ps3 w wersji cyfrowej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s