„Wydawanie dem obniża sprzedaż pełnych wersji o połowę”

Przyznam szczerze że nie zamierzałem pisać dziś tu nic co było by dłuższą formą wypowiedzi. Lecz trafiłem w sieci na takie zdanie i postanowiłem zaatakować z całą batalią wyrazów nigdzie indziej jak właśnie tutaj.  Mimo że wypowiedź z pozoru dotyczy tylko teraźniejszej generacji konsol. To jednak dema gier istniały od kilkunastu lat, pamiętając jeszcze dosa. Zadajmy sobie więc kilka pytań. Czy dema gier są nam potrzebne? Czy rzeczywiście po ograniu jakiegoś wielkiego dema nie mamy już ochoty na kupowanie pełnego tytułu? Czy wersje demonstracyjne prowadzą do podjęcia decyzji dot. zakupu danego tytułu?

Niejaki Jesse Schell na konferencji DICE przedstawił ciekawy wykres pokazujący zależności sprzedaży względem dem i trailerów. Ten cudowny wykres pokazał nam że gry nie posiadające dema, a tylko sam trailer sprzedają się o niebo lepiej. Jednak czy to zasługa dema, a raczej jego braku? Odpowiedź na to pytanie jest niezmiernie prosta. Spójrzmy na ów przykład:

-Witam, czy zechciała by Pani poświęcić mi chwilkę i przetestować nasze nowe perfumy?

-Tak, czemu nie!

-Jak się Pani podobają?

-Nie podobają, bardzo mi przykro.

– Czy byłaby Pani mimo to chętna je kupić?

– Pan raczy żartować? NIE!

NO właśnie, sęk w tym że nie jesteśmy zainteresowani kupnem gry która jest nie warta swojej ceny, nie podoba nam się. Trailer to przekaz reklamowy. Z byle crapu możemy zrobić świetną super produkcję. Czy to więc kogoś powinno dziwić że wiele gier nie posiada swoich dem? Nie sądze. Więc odpowiadając sobie na pierwsze pytanie czy dema gier są nam potrzebne, możemy z pełną świadomością odpowiedzieć że tak biorąc pod uwagę ceny gier w Polsce.

Odpowiedzmy sobie na drugie pytanie, szukając przy tym odpowiedzi na wykres Pana Analityka. Czy aby na pewno po ograniu dema wielkiego tytułu jesteśmy już nim na tyle nasyceni że nie zamierzamy sięgać po niego na półkach sklepowych? No cóż. To raczej oczywiste że jeżeli nam coś zasmakuje to chcemy tego jeszcze. Tak jest z czekoladą, seksem itp. Czy są wyjątki od reguły które obalają tą tezę? Jest kilka przykładów.  Np. gry dla casuali. Czy twórcy bejeweled, fruit ninja itp. uważają że ktoś kto gra tyle co casual w ich tytuł, zamierza kupić pełną wersje? Ze wszystkimi trybami? To co mi daje darmowe fruit ninja wystarczy mi w zupełności. Nie potrzebuje dodatkowych trybów rozgrywki. Bejeweled ograłem na … X360 swego czasu. Było to demo, jednak nie odczuwałem jakiegoś ograniczenia w zabawie. Bo tam też miałem wyłączone tylko pewne tryby. Jednak są to wyjątki od reguły którymi nie warto zakrzątać sobie głowy, gdyż one nie mają żadnego wpływu na całą odpowiedź na tezę postawioną w pytaniu drugim.

Czy wersje demonstracyjne prowadzą do podjęcia decyzji dot. zakupu danego tytułu? To trzecie pytanie jakie sobie zadałem by na nie tu odpowiedzieć. Cóż są tego dwa przykłady. Czy seria GTA, TOMB RAIDER, METAL GEAR SOLID itp. potrzebują dem? Nie. Mają wiernych fanów którzy po ten tytuł idą w ciemno. Wierząc w markę i twórców (czasami niestety dostając przy tym po głowie).  Jednak co gdy dany tytuł jest nie znany i mamy tylko trailer? No właśnie. Nieznane produkcje potrzebują dem. Jeżeli uważasz że chcesz graczom sprzedać lipę to dema nie wydawaj. Jednak jeżeli twierdzisz w trailerach że twoja gra jest prześwietna to wydaj demo czasowe… z jedną misją… z ograniczonym dostępem. Cokolwiek! By gracz mógl się czuć wyjątkowym. Spojrzeć na ciebie drogi twórco pochlebnym okiem że nie jesteś oszustem i grasz w otwarte karty. Zawsze możesz go również pocieszyć że to wciąż demo i gra może się nieznacznie różnić (lub znacznie jak alien: Colonial Marines). Bo wielu graczy mieszka w cudnych krajach gdzie za twoją grę przyjdzie mu zapłacić 1/3 miesięcznych zarobków ( nowe tytuły od sony mają być jeszcze droższe) . Dlatego też niech żaden analityk nie mówi nam graczom że dema są nie potrzebne.  Każdy z nas słyszał o ludziach którzy ściągają gry z torrentów tylko po to by zobaczyć czy są warte kupna. Jeżeli twórcy chcą by tak właśnie kończyły ich tytuły to proponuje zapomnieć o tworze jakim są dema.

Jak wy uważacie? Czy dema są potrzebne? Korzystacie z tego dobrodziejstwa?

Notka ta może być nadmiernie nacechowana emocjami. Jeżeli jest chaotyczna to przepraszam.

5 responses to “„Wydawanie dem obniża sprzedaż pełnych wersji o połowę”

  1. Dobrze prawisz. Poprzez demo kilka lat temu ostatecznie przekonałem się do zakupu „Wiedźmina”, podobnie z pierwszym Warhammerem 40k. Dema są potrzebne.
    Przy okazji, blog wygląda o wiele lepiej. Myśleliście o przerzuceniu podwójnego logo z dołu strony na boki? Notki i te ramki po prawej je i tak zakrywają.

    • W zasadzie tło jak to tło, ma być tłem i ta grafika o której mówisz zrobiona jest tak celowo by być tak zwaną „zapchaj dziurą” gdy ktoś czyta poprzednie notki. Jednak warto będzie o tym pomyśleć przy kolejnym odświeżeniu strony. Miło że się podoba! Dziękujemy!:)

      Co do notki. Mam nadzieje że twórcy w przyszłości nie posłuchają tego Pana. Bo nadeszły by straszne czasy.

  2. Cóż – na podobnej zasadzie działają przerwy w teatrze – obecnie niektórzy twórcy ich nie przewidują, bo to jednak trochę obciach kiedy po dzwonku okazuje się, że ubyła połowa widowni.

    Generalnie – smutna prawda – z demami czas się chyba pożegnać. Za wyjątkiem dema Dębskiego😉

  3. Dema się przydają, bo recenzja to recenzja – zawsze może być pochlebna, a się okazuje, że jednak w mój gust nie trafiła totalnie. Nie wspomną o tym, czego akurat nie lubię, powiedzą o jakiś pierdołach, które totalnie mnie nie interesują. A tak nawet to 30 minut dema wystarczy, żebym wiedziała czy to dla mnie, czy nie i z jak to naprawdę wygląda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s